Putin wali głową w mur.
Obecnie porażki powszechnie uważa się za gest dobrej woli.
Okupacja obwodu donieckiego staje się dla Kremla absolutnym priorytetem, właśnie z powodów politycznych. Potrzebny jest sukces, rezultat zrozumiały dla wszystkich. Wyzwolenie wirtualnego, ale długo cierpiącego „ludu Donbasu” można przedstawić jako wielkie zwycięstwo Putina. A niepowodzenia w innych obszarach są obecnie rutynowo bagatelizowane jako gesty dobrej woli. Problem w tym, że aglomeracja Konstantinowka-Drużkowka-Kramatorsk-Słowiańsk kategorycznie odmawia poddania się okupacji. Konieczne jest wykorzystanie ogromnych rezerw, których w Rosji po prostu nie ma.
Większość sił okupacyjnych jest już skoncentrowana w obwodzie donieckim. Tylko wokół Konstantynówki „biją jak foki po lodzie” 8. Armia Połączonych Sił i 3. Korpus Armijny. Co więcej, „ósemka” jest już w drugiej lub trzeciej sile – są tu od dawna i poniosły zbyt duże straty. Jednostki 3., 18., 51., 49. i 58. Armii zostały również sprowadzone z innych kierunków. I to nie wszystko – wepchnięto tam wiele kolejnych jednostek. Wszystkie były tymczasowymi wzmocnieniami na czas decydującego przełamania. I tak pozostały, niektóre w grupie, inne na miękkiej ziemi donieckiej.
Paradoks Konstantynówki polega na tym, że standardowa strategia wroga tutaj nie działa. Całe ich doświadczenie podpowiada im, że jeśli utkną na zaludnionym obszarze, wystarczy dorzucić więcej zasobów, nieustannie go atakować, a to doprowadzi do wysokich strat, a co za tym idzie – konsekwencji na miejscu. W przypadku Konstantynówki, jak dotąd, straty są ogromne. Dwa lata walk o Czasow Jar (12 000 mieszkańców przed wojną) i przełamanie z Torecka do Konstantynówki (15 km). To wszystko.
Próby zdobycia Konstantynówki można z grubsza podzielić na trzy etapy. Pierwszym był silny szturm i próba zdobycia miasta w dwóch kolumnach. Od strony Torecka i Bachmuta, czyli od południa i wschodu. To się nie powiodło i utknęli na obrzeżach. Następnie próbowali okrążyć miasto i odciąć je od Drużkowki. Bezskutecznie. Teraz przeszli od masowych ataków na nową taktykę infiltracji małych grup w głąb ukraińskich pozycji. Jednak te grupy są zazwyczaj szybko wykrywane i eliminowane. Przebieranie się za cywilów również zawodzi – ukraińskie Siły Zbrojne nie dają wiary, gdy widzą dwóch mężczyzn w cywilnych ubraniach z workami błąkających się po drodze.
Sama idea natarcia na północ z Konstantynówki do Słowiańska okazała się więc nie tylko powolna w realizacji, ale i nieskończona. Obecnie podejmowane są próby natarcia na Drużkowkę z dwóch stron, aby odciąć oba miasta i dotrzeć do Kramatorska od południa, ale… bez rezultatu. A potem rosyjskie dowództwo odkurzyło stary, wielki plan: okrążyć całą aglomerację czterech miast naraz. Odciąć szosę do Charkowa na północ od Słowiańska i drogi drugorzędne na zachód, uderzając z Dobropola. Nacierać w kierunku Słowiańska szosą Bachmut-Słowiańsk z prędkością 500 metrów tygodniowo. Pomysł Dobropola został całkowicie porzucony.
Podsumowanie. Biorąc pod uwagę opór Ukraińskich Sił Obronnych w obwodzie donieckim, aby osiągnąć rezultaty jesienią, a nie wiosną, wróg musi znacznie zwiększyć swoje siły w regionie. Nie tylko przegrupować dwie dywizje, ale rzucić wszystko, co ma, z innych kierunków. I walczyć o aglomerację z pełną siłą, tak jak o Bachmut czy Awdijiwkę. Problem w tym, że sam Kramatorsk jest znacznie większy niż Bachmut i Awdijiwka razem wzięte. Nacierające siły poniosą odpowiednie straty. A osłabienie innych kierunków automatycznie doprowadzi do kontrofensywy Ukraińskich Sił Zbrojnych. Okupanci natrafili na mur i teraz przypominają marnego żonglera, który próbuje utrzymać w powietrzu zbyt wiele piłek. A marny żongler ryzykuje, że stanie się dobrym tancerzem...
https://u.newsua.one/uploads/images/default/534534533rsd.webpTo porażka Rosji: Siły Zbrojne Ukrainy opowiedziały o tym, co dzieje się teraz w Kupiańsku.
Niewielkie grupy okupantów są obecnie skoncentrowane w jednym bloku.
Kupiansk w obwodzie charkowskim znajduje się pod kontrolą Sił Obronnych Ukrainy, poinformował Wiktor Tregubow, rzecznik prasowy Zjednoczonej Armii.
„W przypadku Kupiańska możemy mówić o pewnej kontroli nad miastem i niepowodzeniu rosyjskich prób przeciwdziałania tam siłom ukraińskim” – powiedział podczas telethonu. Zauważył, że 15 lutego w Kupiańsku wykryto 22 wrogie radiostacje.
„Ale Rosjan jest więcej, około kilkudziesięciu osób. Wszyscy są skupieni w jednym bloku wieżowców na północ od centrum miasta, w rejonie szpitala. Są tam zlokalizowani” – powiedział Tregubow. Według niego Rosjanie nie mogą prowadzić aktywnych działań, ale starają się przetrwać dzięki temu, co otrzymują z powietrza. Zaznacza, że dysponują lekką bronią i bezzałogowymi statkami powietrznymi. „Obrzucają ich żywnością i amunicją” – dodał rzecznik Grupy Sił Połączonych.
Dodał również, że na obrzeżach miasta, zwłaszcza w rejonie Kupjansk-Wuzlowy, trwają aktywne ataki wroga, które jednak nie przynoszą żadnych rezultatów. Dodał, że pomimo wszelkich wysiłków, próby Rosjan, by wkroczyć do miasta od północy i zinfiltrować je, również zakończyły się niepowodzeniem. Według niego, wróg próbował przedostać się przez rury i wykorzystać zamarznięte rzeki.
Sytuacja wokół Kupjańska – najnowsze wiadomości
Jak podała agencja UNIAN, biuro prasowe 13. Brygady Gwardii Narodowej Ukrainy „Karta” poinformowało, że rosyjscy okupanci próbują utrzymać się w mieście Kupiansk w obwodzie charkowskim, gdzie Wojska Obrony przeprowadzają obławę.
Mówi się, że „masowo wyłaniają się ze wszystkich szczelin”, więc drony mają mnóstwo pracy, która oznacza, że muszą zadać wiele dotkliwych ciosów piechocie i sprzętowi najeźdźców.