Rosjanin z elitarnej jednostki dronów Rubicon zdezerterował na Ukrainę
Mężczyzna twierdzi, że ma już dość zbrodni wojennych popełnianych przez „bojowników o wolność” i nie może tego dłużej znieść.
https://images.unian.net/photos/2026_02/1771178067-5637.jpg?r=257818Rosyjski żołnierz, który walczył w elitarnej jednostce operatorów bezzałogowych statków powietrznych Rubikon zdezerterował na Ukrainę. W wywiadzie dla programu "Chce żyć" ujawnił szczegóły pracy rosyjskich operatorów dronów.
Rosjanin Mirosław Simonow twierdzi, że został wcielony do armii inwazyjnej wbrew swojej woli. Został rzekomo zatrzymany na ulicy przez policję i pod groźbą postępowania karnego zaproponowano mu albo odbycie służby wojskowej z perspektywą wysłania na front, albo podpisanie kontraktu z Ministerstwem Obrony i dołączenie do jednostki wsparcia, w której służył już jego ojciec.
Jednak po podpisaniu dokumentów Simonow, według niego, został skierowany do jednostki bezzałogowych statków powietrznych (BSP), która stacjonuje w okupowanym obwodzie ługańskim. Rosjanin opisuje atmosferę w jednostce jako ciężką – z ciągłą presją psychologiczną i fizycznymi. Simonow wspomina w szczególności o licznych upokorzeniach i groźbach przeniesienia do jednostek „mięsnych” w przypadku nieporozumień z dowódcami.
Kiedy rosyjskie Ministerstwo Obrony rozpoczęło formowanie specjalnej jednostki dronów o nazwie Rubikon, dowódcy Simonowa otrzymali rozkaz wysłania tam kilku „specjalistów bojowych”. Według Rosjanina, dowódcy nie chcieli rezygnować z dobrych specjalistów, więc wysłali go wraz z innym żołnierzem, którego uznali za „niepotrzebnego”.
Simonow opisuje przywódców Rubikonu jako „przypadkowych” ludzi, którzy najbardziej cenią lojalność i fanatyzm u swoich podwładnych. Nie przeszkodziło to jednak dowódcom w motywowaniu lojalnych fanatyków groźbami i zastraszaniem.
Ostatecznie, po dodatkowym szkoleniu, Simonow znalazł się na stanowiskach w rejonie Kupiańska, gdzie, jak sam twierdził, pełnił obowiązki technika. Rosjanin nazywa moment, w którym rosyjscy operatorzy dronów zabili przypadkową dziewczynę w Kupiańsku, punktem zwrotnym w jego karierze.
Według Simonowa dron uderzył „w niewłaściwe współrzędne”, ale reakcje na czacie ogólnym batalionu i stosunek dowództwa do tego incydentu były mimo wszystko pozytywne.
Simonow twierdzi, że ten epizod nim wstrząsnął i zmotywował do ucieczki z frontu. Po sfałszowaniu dokumentów podróży służbowej uciekł do Rosji, planując później wyjazd do Kazachstanu. Został jednak zatrzymany w domu i wrócił na front jako szturmowiec. Następnie, według niego, Rosjanin zwrócił się do ukraińskiej inicjatywy „Chcę żyć”, gdzie otrzymał instrukcje, jak bezpiecznie przedostać się na pozycje ukraińskie i poddać się ukraińskiemu wojsku.
Simonow twierdzi, że teraz chce walczyć po stronie Ukrainy, ponieważ czuje się bardzo urażony jej państwem, które „zniszczyło nie tylko moje życie, ale i życie wielu ludzi”.
Rosyjscy więźniowie: najnowsze wiadomości
Jak podaje UNIAN, rosyjski żołnierz wzięty do niewoli na kierunku Konstantynówki poddał się żołnierzom ukraińskim po odniesieniu ran i przez półtora miesiąca przebywał na pozycji wraz z żołnierzami 93. samodzielnej brygady zmechanizowanej „Chłodny Jar”,
to jest już koniec , niewielu chce przeżyć tą wojnę ale "pieniądze szczęścia nie dają" tutaj tylko worek 200 lub przejście na dobrą stronę bo nie Ukraina jest ich wrogiem tylko terrorysta putin który traktuje swój naród jak "bagno powstałe moskwa.