No cóż, głos kogoś kto 2 dni po wzięciu kredytu (aż sie boję zapytać na co) stwierdza że jednak go nie weźmie jest dla mnie nad wyraz wiążący. Równie przybijający i trudny do obalenia jest argument że listy nie dotarły do banku... Bo to oczywiście banki w tym kraju a już na pewno HSBC są odpowiedzialne za dostarczanie przesyłek :] Trzeba też dodać że chyba jesteśmy jedyną bandą kretynów których słowa Klienci traktują z taką powagą że żyją w ciągłym stresie(odsyłam do postów powyżej) i jedyną bandą nierobów która w pogoni za zadłużonym klientem wydzwania do niego po kilka razy dziennie, na wszystkie telefony przez 12 godzin każdego dnia.
Świetna argumentacja pani Leno
pozdrawiam