Masz rację, bo "olanie" unijnych przepisów to nie była kwestia honoru, tylko konkretnych miliardów złotych. Przykład Turowa pokazał to najlepiej – za samo zignorowanie jednej decyzji o wstrzymaniu wydobycia naliczano nam pół miliona euro kary każdego dnia, co ostatecznie kosztowało nas setki milionów złotych ściągniętych prosto z unijnych dotacji.
Gdyby PiS zupełnie zignorował unijne zasady i dalej pompował miliardy w nierentowne kopalnie bez żadnego planu ich wygaszania, Bruksela uznałaby to za nielegalną pomoc publiczną. Wtedy Polska musiałaby nie tylko płacić gigantyczne kary, ale też zwracać do budżetu UE ogromne kwoty z odsetkami. To nie był spadek po Putinie czy zła wola, tylko twarda ekonomia – utrzymywanie kopalń, które przynosiły straty, bez zgody Unii po prostu zbankrutowałoby nasz budżet.