Najlepsze w tym cyrku jest to, że
prezes naprawdę to poparł i wrzucił na
ESPI, jakby właśnie publikował noblowską pracę, a nie petycję pisaną przez kogoś, kto prawdopodobnie myli klawiaturę z pilotem do telewizora.
Serio, wchodzisz na ESPI, widzisz to i masz trzy fazy reakcji:
- Śmiech — bo wygląda to jak „petycja” stworzona przez generator tekstu napędzany jogurtem truskawkowym.
- Zdziwienie — bo prezes najwyraźniej stwierdził: „Ej, dobre! Wrzucę to, świat musi to zobaczyć!”
- Niedowierzanie — bo okazuje się, że jednak wrzucił.
ESPI jeszcze czegoś takiego nie widziało.
Ale spokojnie — teraz już widziało.
Pozdrawiam
Daniel