Czy tylko ja mam wrażenie, że ten list wygląda jak zaproszenie na wesele, tylko zamiast “Szanowni Goście” jest wyliczanka 3/4 państwa polskiego?
Autor chyba pomyślał: „Im więcej nazwisk dopiszę, tym poważniej to zabrzmi”.
No i wyszło tak, że gdyby dopisał jeszcze papieża i kapitana statku Dar Młodzieży, to bym nawet nie mrugnął.
Najlepsze jest to dramatyczne „MY, NIŻEJ PODPISANI”.
Czyli klasyczny skład: autor, jego pies, oraz sąsiadka, która kiedyś kupiła akcje przez pomyłkę, bo myślała, że to Petrol Orlen.
Poziom oburzenia? 11/10.
Tam się wszystko „gnębi”, „dręczy”, „nęka”, „prześladuje”, brakuje tylko „wysyłają złe moce i rzucają klątwy”.
Jeszcze trochę i przeczytam, że Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ nocą zakrada się do akcjonariuszy i psuje im mleko w lodówce.
Kulminacja?
Groźba skargi do sądu międzynarodowego.
Czyli klasyk polskich pismowych superbohaterów:
jak nie idzie, to „idę do Strasburga, panie, ja mam prawa!”
A to wszystko po to, żeby przekazać, że…
znowu ktoś złożył wniosek o upadłość Petrolinvestu.
Czyli w sumie dzień jak co dzień od 15 lat — tylko tym razem z listą adresatów dłuższą niż „Władca Pierścieni”.
Pozdrawiam
Daniel