broker CityIndex. A sprawa pewnie zwyczajna Cóż, zarabiałam sobie trochę na forexie, żadna duża kasa. Przez około 10 miesięcy, około 10 tys., głównie na parze GBP/PLN. A potem przyszło Boże Narodzenie, atak spekulantów, potem decyzja Banku Szwajcarii, część pozycji pozamykałam, bo poziom depozytu zbliżał się do minimalnego poziomu, straciłam te 10 tys. i drugie tyle. Wepchnęłam całą kasę, jaką tylko zdołałam zgromadzić, w tym maksymalny debet na karcie kredytowej, żeby nie stracić reszty. Funt nadal rośnie, teraz mam minus 70 tys. Depozyt w okolicach 170%, zamykają pozycje przy 50%. Depozyt broker podniósł w sierpniu, z około 1100 na pozycję do prawie 3 tys. I cóż, niby wiedziałam, że jest ryzyko, ale naprawdę, dopóki nie przekonałam się na własnej skórze, nie zdawała sobie sprawy jak ogromne, bo zyski ogromne nie były. I tyle. Ponieważ frankowicze udają teraz wcześniej nieświadomych ryzyka kursowego, pomyślałam, że może jest i dla mnie jakaś furtka.