I własnie w tym miejscu pojawia sie (przynajmniej dla mnie - jestem akcjonariuszem) pytanie:
- Po co FSG jest w ogóle jeszcze na giełdzie?
Przecież dzielić sie z nami dywidendami można i po za rynkiem regulowanym. Z perspektywy ostatnich lat nie zadziało sie tu nic, kompletnie nic z tego, do czego służy giełda.
A światowa marka FSG raczej poradzi sobie w kontraktach handlowych i bez dopisku "spółka notowania na GPW S.A. w Warszawie", gdyż większość kontrahentów raczej zapyta "GDZIE???"
Powyższe nie stanowi chęci skupu czy innej formy zdjęcia spółki z rynku ale wyłacznie prywatną wątpliwość o sens ....