Niezależnie od tego, czy to koniec czy nie, zastanawiam się jaka będzie teraz reakcja funduszy. Bądź co bądź geneza spółki jest taka, że Kleba wyłożył kasę, Mejers miał kontakty i wiedzę szkutniczą, a Bartoszewicz miał z tego zrobić dochodowy biznes. Odszedł nieudaczniek Bartoszewicz, odszedł Mejers (choć wiedzę szkutniczą przekazał pracownikom, kontakty może też zostaną?), a jedyny pewnik, to że został Kleba ze stopniałym kapitałem. Pytanie, czy Kleba jest biznesmenem, który spróbuje uratować spółkę czy pierwszym lepszym giełdowym cwaniakiem, który wyprowadzi ze spółki to co jeszcze w niej pozostało.