Mam mieszane uczucia - niestety nie potrafię spojrzeć na sprawę obiektywnie, bo logika kłóci się z nadziejami...
Kolejne moje przemyślenie: 1-szy oficer, który dzisiaj zrezygnował, oprócz wiedzy szkutniczej wniósł kontakty z kontrahentami na rynku holenderskim, na który idzie połowa towaru. Czy należy spodziewać się, że to koniec Admirala w Holandii?