Majkel!
Facetowi zostało 5% kapitału, który zainwestował. To budzi gniew, dziki gniew.
Przedstawiłem mu trzy opcje: czekamy na zyski, wycofujemy się dla tych nędznych 5% oraz to, o co masz do mnie pretensję.
Zauważ, że to ten właściciel miał pomysł: walę to wszystko na raz - niech spada. Ja mu tego pomysłu nie podsuwałem, nie doradzałem.
Widzisz. Jak stracisz 95% zainwestowanego kapitału to czujesz gniew. Gniew wobec spółki. Gniew wobec zarządu, który doprowadził do takiego stanu. Gniew wobec zarządu, który prowadził politykę informacyjną w stylu: "cacy, cacy panie Ignacy". Polityka informacyjna Bomi zawsze była nieszczera. Spoko, taką politykę uprawiają zarządy wszystkich spółek. Facet im po prostu uwierzył, a teraz czuje się oszukany: "Der hoelle Rache kocht in meinem Herezen" - piekielna zemsta gotuje się w moim sercu. Tak już śpiewała-wykrzykiwała "Królowa Nocy" z opery ("czarodziejski flet") Mozarta.
Jak on może tą swoją "Der hoelle Rache" - piekielną zemstę zrealizować? Ano uwalając kurs akcji spółki. To takie ludzkie! Dla mnie głupie. W takich sytuacjach nie myśli się, że po dupie dostanie drobnica - czyli tacy jak on. W swojej desperacji chciał wywalić cały swój żal - cały swój pakiet. Dla mnie to bardziej świadczyło, że nie ma on pojęcia, jak giełda funkcjonuje. Ile on tam miał 10? 20kilo? Spadłoby o 2 - 3 grosze, po czym fundy przywróciłyby właściwy poziom. Podczas wodospadów (przy dużych obrotach) w czasie spadków te jego naście kilo w ogóle niezostałoby zauważone.
Jak widzisz. Z mojej strony to była bardziej psychoterapia.