Wolno przeznaczać na wszystko na co chcesz - jeśli korzystasz z tarczy dla małych i średnich firm. Wypełnianie wniosku o pomoc trwało 15 minut. Wystarczyło wykazać spadek obrotów m/m albo r/r w związku z koronawirusem. Programów było wiele, bo mogłeś skorzystać z pieniędzy starostów (głównie w Urzędach Pracy), PFRu czy chociażby z ZUSu. W małej firmie, którą obsługujemy od strony księgowej i prawnej, pieniądze przyszły po dwóch dniach (!).
Ale to jest pikuś przy pomocy z PFRu dla dużych firm (pod względem formalnym i pod wzgledem skomplikowania wniosku). Ja się nie okopałem na żadnych stanowisku. Ja czytałem regulamin przyznawania pomocy i tam masz zapisy jednoznaczne. To nie ja podejmę decyzje czy zrobić tabelki w Excelu i kupić paliwo do wypasionego auta, bo musi podjąć ją Prezes Misztal. Na razie skup wstrzymali ale może nie mają racji.
Z wszystkich form pomocy z PFRu dla dużych najbardziej korzystna finansowo jest pomoc na utrzymanie miejsc pracy i kontynuowanie działalności, bo można liczyć na umorzenie nawet 75% otrzymanych środków. Ale i ta pomoc jest najtrudniejsza w udokumentowaniu i najniższa bo obejmuje rzeczywistą stratę poniesioną w związku z SARSEM.
O czym mam dyskutować? To jest kwestia unormowań dostępnych na stronach PFRu i ich analizy pod kątem oceny dokonywanej przez DUŻĄ Firmę. Możecie je interpretować jak chcecie, bo nie składacie podpisów na wniosku.
Dyskusja może i jest merytoryczna ale i bezsensowna, bo tym jaką drogą poszły władze MONNARI dowiemy się zapewne niedługo. Reszta jest biciem piany.