Po kolei:
- owszem, rozmowy moga być prowadzone, ale obawiam sie, ze to rozmowy słonia (banki) z mrówka (pozostali), więc raczej stanie na tym, co banki zadysponują, o ile w góle ma byc mowa o jakims dalszym kredytowaniu bomi
- zarząd chyba robi, co do niego należy, ale determinacji w tym nie widać, więc albo sa tarcia w zarządzie i RN, albo pogodzenie z katastrofa i tylko formalna procedura, albo ito ito i cos jeszcze, skoro wczesniej żadnych skutecznych działań nie było
- to, ze bomiI nadal sprzedaje w wielu swoich placówkach , co generuje jakieś przepływy, jest raczej inercją i realizacją terminów wypowiedzeń oraz wywalaniem resztek towaru
- co było na koniec I Q, nie liczy się. teraz o zapasach trudno bedzie mówić, a o gotówce - chyba tym bardziej
- byłeś uprzejmy napisać "Znane są przecież przypadki nawet w upadłości likwidacyjnej zwierania układów z wierzycielami." I to właśnie mnie ciekawi, czy czasem tak tutaj się nie stanie. Ale wtedy bomi będzie pod scianą i nie będzie miało nic do powiedzenia. I być może dobrze, bo wreszcie okaże się, co jest aktywem, a co je tylko udaje.
- też uważam, iż banki w oczywisty sposób będą zainteresowane w zawarciu układu.
Ale to moze być układ na zasadzie: koniec bomi, wszystko przekazujecie tu i tu, gdzie bedziemy dalej was kontrolować i z tymi, co was przejmą bedziemy negocjować od nowa...
- w tym sensie zahacza to o Twoja tezę, że "o ile ktoś
> będzie zainteresowany sprzedać swoje wierzytelności (ale
> też z dużym dyskontem zwłaszcza, że z tego co wiemy są one
> słabo zabezpieczone)."
- problemem tu jednak bedzie, jak zauważyłeś, ze "Proces sprzedaży majątku wcale nie
> jest krótszy niż proponowane (a mogące przecież podlegać
> negocjacjom) terminy. Na dodatek dochodzi całkiem niemały
> wydatek na syndyka ( często większe niż licytowany
> majątek). Na dodatek często gęsto, po licytacji mamy do
> czynienia z zażaleniami, odwołaniami itp."
- IMO - nastania syndyka wciąż nie wykluczam...
- nie wierzę, że ktoś chce przejąć majątek za bezcen i nie jest mu na rękę skupować
tak rozwodnionego kapitału, bo kosztowałoby to znacznie więcej. To byłoby szyte zbyt grubymi nicmi i od razu pajawiłyby sie kontrole, słuzby, fiskus, prokuratura itp. Poza tym upadek bomi trwa zbytr długo, majatek bomi jest zbyt mały na taka aferę i zbyt nagłośniony medialnie, by ktoś chciał tu wyjść na szaroeminencyjny szwarccharakter...
- drobny akcjonariat nie zna swej siły, poza wyjatkami typu inicjatywy anny i jej przyjaciół, ale są zbyt słabi i niezorganizowani, by walczyć skutecznie na WZA
- ja nigdy nie miałem i nie mam zamiaru mieć cokolwiek wspólnego (poza pisanie na tym forum) z bomi. Uwierz! Bo to prawda. Ale jesli miałbym coś robić w bomi, na zbity pysk wywaliłbym ich pijarowców i zajął się kontaktami z akcjonariatem i mediami... ;-D
Na pewno wizerunek bomi byłby bardziej transparentny ;-D
- nie wierzę, aby na najbliższym WZA, zarówno do rady nadzorczej jak i do zarządu, zostali powołani ludzie reprezentujący drobnych akcjonariuszy. Nie ma kto ich powołać, a istniejący układ raczej na to nie pozwoli
- to prawda, iż jest w drobnicy i na WZA było trochę ludzi myślących i zaangażowanych w spółkę ludzi. Poznali tylko blizej pewne fakty i zależności, ale ich wpływ na cokolwiek... Moze być chyba w postaci głosu do protokołu. Nawet SII chyba juz tu niewiele zdziała
- wobec bomi jestem sceptyczny (a nie psymistyczny), bo wciąż nie widzę konkretnych pozytywnych przesłanek fundamentalnych. Wiele wyjaśni się 1 września po wypowiedzeniach i wynikach za 2Q. No i jeszcze zobaczymy, czy bedzie walne i co uchwalą. Nie zdziwię się, jak znowu bedzie przerwane. I czy jeszcze w sierpniu zgłoszą wniosek w sprawie zamrozonych emisji
Dzięki za rzeczowość i poswięcony mi czas...