Trzy miesiące wynika raczej (choć nie jestem specjalistą od prawa upadłościowego) z terminu zgłaszania wierzytelności przez wierzycieli. Nie oznacza to , że nie mogą być prowadzone rozmowy na ten temat. Wręcz propozycje układowe zarząd wierzycielom powinien przedłożyć w ciągu 30 dni i tylko sędzia komisarz może ten termin przedłużyć i to z ważnych powodów.
Jak rozumiem BOMI nadal sprzedaje w wielu swoich placówkach , co generuje jakieś przepływy. Na koniec I kwartału posiadał również sporo zapasów i gotówkę. Każdy proces likwidacyjny firma musi przejść. Znane są przecież przypadki nawet w upadłości likwidacyjnej zwierania układów z wierzycielami.
IMO - banki w oczywisty sposób będą zainteresowane w zawarciu układu. Mogą też o ile ktoś będzie zainteresowany sprzedać swoje wierzytelności (ale też z dużym dyskontem zwłaszcza, że z tego co wiemy są one słabo zabezpieczone). Proces sprzedaży majątku wcale nie jest krótszy niż proponowane ( a mogące przecież podlegać negocjacjom) terminy. Na dodatek dochodzi całkiem niemały wydatek na syndyka ( często większe niż licytowany majątek). Na dodatek często gęsto, po licytacji mamy do czynienia z zażaleniami, odwołaniami itp.
Pytam zatem, komu z wierzycieli na tym by zależało?
Chyba, że ktoś chce przejąć majątek za bezcen i nie jest mu na rękę skupować tak rozwodnionego kapitału, bo kosztowałoby to znacznie więcej.
Mając taką siłę rażenia jak na tej spółce (osobiści nie znam przypadków aby rozproszony kapitał był, aż tak mobilny na WZA ) dążył bym do tego aby na najbliższym WZA, zarówno do rady nadzorczej jak i do zarządu, zostali powołani ludzie reprezentujący drobnych akcjonariuszy. W myśl zasady pańskie oko konia tuczy. Zastrzegam, że nie było mnie na żadnym WZA i jestem bardzo drobnym i od niedawna akcjonariuszem. Ale z tego co czytałem, było tam sporo myślących i zaangażowanych w spółkę ludzi.
Chociaż, może zabrzmi to dla wielu jak herezja, ale tacy ludzie jak ty, która jak mi się wydaję sporo wie o tym co w spółce się działo i dzieje, byliby dobrymi kandydatami, choć nie podzielam twojego pesymizmu w stosunku do BOMI. Ale twoje wpisy są charakterystyczne dla ludzi odgrywających, kiedyś w spółkach jakąś ważną funkcję (zazwyczaj w czasach dobrej działalności i rozwoju firmy) którzy następnie nie z własnej woli lub nie mogąc pogodzić się z tym co się w niej dzieje, z nią się rozstali. Często wiedza tych ludzi jest bezcenna i firmy nie zatrzymując ich popełniają pierwszy krok ku upadkowi. Nie chce przez to sugerować, że jesteś taką osobą. Raczej chodzi mi o wiedzę i zaangażowanie w spółkę.