milka najwidoczniej nie ogarnia tematu, inni możliwe że też. Tu chodzi o to, że prezes i zarząd nie kreują sztucznych kosztów pakując dla siebie kosztem innych.
Wystarczy porównać taki comarch, tez z tego artykułu, ale przecież po co czytać i myśleć, prawda milko? :D
Bardzo drogi zarząd ma Comarch. Informatyczna firma zaksięgowała w 2018 r. na wynagrodzenia dla niego prawie 23 mln zł, z czego prezes Janusz Filipiak zainkasował blisko 14 mln zł. Oznacza to, że jest najprawdopodobniej najlepiej zarabiającym prezesem spośród wszystkich firm notowanych na GPW (nawet uwzględniając zawsze lukratywne kontrakty szefów banków, sporo zarobił też Dariusz Orłowski, szef Wawelu, któremu przypadło 7 mln zł). Poza tym jako główny akcjonariusz Filipiak dostał 3 mln zł dywidendy. Zarobki szefostwa Comarchu są spore, biorąc pod uwagę zysk operacyjny i netto, które w 2018 r. wyniosły 88 mln zł i 31 mln zł.
Taki Wieczorek mógłby sobie wypłacać i dwie banki miesięcznie pensji. Ale tego nie robi i to pokazuje klasę ludzi. Tylko tyle.