Rosjanie wpadli we własną pułapkę: Tregubow opowiedział, jak to było możliwe.
Nie będę ja tego opowiadał własnymi słowami bo robią to na bieżąco fachowcy i są na bieżąco z sytuacją na froncie..
Jednocześnie na lewym brzegu rzeki Oskil Rosjanie próbują odeprzeć natarcie ukraińskich żołnierzy – podkreślił wojskowy.
Liczba wrogów w mieście Kupjansk w obwodzie charkowskim zmniejszyła się w ciągu ostatniego tygodnia i według różnych szacunków wynosi obecnie około pięćdziesięciu okupantów. Poinformował o tym na antenie Wiktor Tregubow, szef wydziału łączności Grupy Sił Połączonych.
„To nie jest tak wiele, jak tydzień temu. Udało nam się zadać dość skuteczne ciosy tym grupom, które wkroczyły, i, co najważniejsze, udało nam się powstrzymać ich próby uzupełnienia zapasów.
Według niego ambicje Putina, które ogłosił w zeszłym tygodniu odnośnie oblężonego miasta, nie spełniają się.
Wojsko poinformowało, że rosyjscy okupanci próbują działać nie tylko w samym mieście, ale także na południe i południowy wschód od niego. W ten sposób próbują odepchnąć wojska ukraińskie od lewego brzegu rzeki Oskil, ale bez większych sukcesów.
„Na razie im się to nie udaje, choć brakuje tam ludzi. A w samym mieście Rosjanom nie idzie tak dobrze, jak by chcieli. Dlatego ich poprzednie zapowiedzi jakoś się nie sprawdzają” – podkreślił Tregubow.
Według niego najtrudniejsza sytuacja panuje na obrzeżach Kupiansk Wuzlowego i w pobliskich małych miejscowościach.
„Tamten front nie jest aż tak szeroki. Aktywnie próbują się tam wspinać” – podkreślił szef wydziału łączności Grupy Sił Połączonych.
Jednocześnie zauważył, że wróg wpadł we własną pułapkę. Według niego Rosjanie chcieli użyć bezzałogowych statków powietrznych, aby okrążyć i odciąć siły ukraińskie od zaplecza logistycznego. Zamiast tego zadanie to faktycznie wykonały Siły Zbrojne Ukrainy – wraz z wrogimi grupami natarcia.
„Rosjanom nie udało się przebić, schronili się w piwnicach w północnej części miasta, a aktywność ukraińskich dronów była tam tak duża, że posiłki miały trudności z dotarciem do nich” – podkreślił Tregubow.