Kurs spadał bezustannie od rana.
Chwilowe podbitki były natychmiast wykorzystywane do dalszej dystrybucji.
Popyt zachowywał się jak zaszczute szczenię. Wlazł w kąt i piszczał coraz cieniej.
Podaż z kolei była jak amstaff. Nie znosiła oporu i atakowała bez ostrzeżenia.
Brr
W przejmującej scenerii Mordoru królowała cisza. Cichy świst oddechu utopionych inwestorów unosił się cyzelicznie nad martwym parkietem.
Ciszę przerywały jedynie miarowe, głebokie pomruki ciągników wyciągających z łona Wieltonu oseski następnych okresów rozliczeniowych.