Rośnie liczba ofiar śmiertelnych wśród cywilów w Rosji – The Times. Opozycja w Moskwie ostrzegała już w 2022 roku, że agresja na Ukrainę będzie bolesna dla samych Rosjan. Prawie cztery lata później stało się to rzeczywistością. Setki rosyjskich cywilów zginęły w atakach odwetowych, spadających gruzach lub awariach obrony przeciwlotniczej, odkąd rosja rozpoczęła pełną inwazję na Ukrainę . Choć kreml obiecał "szybkie zwycięstwo" , wojna coraz bardziej dotyka samą rosję , pisze The Times. Według niezależnego wydawnictwa 7×7, do końca ubiegłego roku zginęło co najmniej 391 rosyjskich cywilów, podczas gdy Rosyjski Komitet Śledczy szacuje tę liczbę na ponad 600. Nie da się zweryfikować oficjalnych danych. Do najnowszych przypadków należy zaliczyć śmierć sześcioletniego chłopca i jego babci w pobliżu Moskwy, a także nauczyciela z obwodu biełgorodzkiego, który padł ofiarą kolejnego ataku . Część ofiar śmiertelnych w Rosji nie jest spowodowana ukraińskimi rakietami i dronami, ale własnymi systemami obrony powietrznej, których szczątki spadają na tereny zamieszkane. Ukraińskie wojsko twierdzi również, że podczas walk w obwodzie kurskim w zeszłym roku rosyjskie rakiety wielokrotnie trafiały w ich własne wioski.
Zniszczone szpitale, przerwane dostawy, niezapłacone pensje – nowa norma w rosyjskiej prowincji. Na terenach zaplecza rosyjskiego załamała się infrastruktura socjalna – braki w dostawach leków, niewypłacone pensje i zakłócenia w dostawach podstawowych dóbr były wynikiem systematycznej redystrybucji zasobów na rzecz wojny z Ukrainą.
https://u.newsua.one/uploads/images/default/1760348668256.webpPacjenci onkologiczni w Kraju Chabarowskim i Kraju Nadmorskim pozostają bez dostępu do leków na badania PET i TK, kluczowe metody diagnostyki nowotworów i przerzutów. Z powodu braku leków i zepsutych aparatów do radioterapii pacjenci są wysyłani do Nowosybirska lub Moskwy, choć nawet w ich własnych regionach oczekiwanie na badanie trwało nawet dwa miesiące. Brakuje pieniędzy na naprawy i zakup sprzętu. Podobna sytuacja ma miejsce w przedsiębiorstwach przemysłowych. W Kraju Nadmorskim pracownicy GRES nocują na stacji i grożą samobójstwem z powodu niewypłaconych pensji. W obwodzie irkuckim nauczyciele od roku nie otrzymują premii motywacyjnych, a ich wynagrodzenie w grudniu stoi pod znakiem zapytania. W Jakucji strażakom i ratownikom wstrzymuje się wypłaty, oferując „oszczędności” poprzez bezpłatne urlopy. W obwodzie kemerowskim kopalnie stoją z powodu braku finansowania.
Problemy z zaopatrzeniem w żywność i leki ogarnęły północ kraju. Państwowe przedsiębiorstwo Arctic Trade and Logistics Company nie jest w stanie dostarczać żywności do odległych rejonów Jakucji – brakuje funduszy. Na Kamczatce i Czukotce od miesięcy brakuje leków. W wiosce Ust-Biła na Czukotce dzieci w internacie zachorowały na wszawicę, ale brakuje im leków w aptece – zaleca się leczenie „metodami ludowymi”. W wiosce Sniżne, gdzie dzieci mają się uczyć, nie ma szkoły, a ratownik medyczny przyjeżdża raz na kilka miesięcy.
Mimo to władze regularnie donoszą o „pomocy” dla tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy: regiony Dalekiego Wschodu donoszą o odbudowie ponad tysiąca placówek socjalnych w tzw. „DRL”. W samej Rosji system socjalny ulega degradacji, a środki przeznaczane są na podtrzymywanie wojny, pozostawiając obywateli bez podstawowych środków do życia.
Sankcje i spadające ceny doprowadziły do załamania rosyjskiego przemysłu węglowego. Rosyjski przemysł węglowy jest jedną z głównych ofiar gospodarczych wojny z Ukrainą. Sankcje, rosnące koszty i spadające ceny światowe doprowadziły do najgorszego kryzysu od 30 lat.
Według rosyjskiej agencji statystycznej straty branży w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy roku wyniosły 2,8 miliarda dolarów – dwa razy więcej niż w całym 2024 roku.
„Wojna jest szkodliwa dla większości rosyjskich firm, jeśli nie dla wszystkich. Ale sektor węglowy jest w poważnych tarapatach” – powiedział Financial Times jeden z prominentnych rosyjskich biznesmenów.
Chociaż węgiel generuje mniej niż 1% PKB i dochodów budżetowych Rosji, zapewnia miejsca pracy ponad 140 000 osób. Dla wielu regionów branża ta pozostaje ważnym źródłem zatrudnienia i dochodów podatkowych. „Branża węglowa przeżywa najpoważniejszy kryzys od lat 90. XX wieku. Zagrożone są tysiące miejsc pracy i dochody podatkowe dziesiątek regionów” – powiedział Władimir Korotin, prezes Russian Coal, w wywiadzie dla Interfax.
Według rosyjskiego Ministerstwa Energetyki, do września działalność zakończyło 23 spółki węglowe – około 13% ogółu. Kolejne 53 są na skraju zamknięcia.
Globalne ceny węgla energetycznego spadły w 2025 roku do najniższego poziomu od wielu lat. Produkcja w Chinach, największym producencie i konsumencie węgla na świecie, osiągnęła rekordowy poziom.
Tona węgla kosztuje obecnie około 93 dolarów, czyli 78% mniej niż w 2022 roku. Rosyjscy producenci są zmuszeni sprzedawać węgiel z dużymi rabatami z powodu sankcji i problemów eksportowych.
Obliczenia Financial Times oparte na danych Argus pokazują, że ceny rosyjskiego węgla były o 60% niższe niż ceny światowe na początku 2022 roku, ale różnica ta zmniejszyła się do około 20% wraz ze stabilizacją przepływów handlowych. Gwałtowny wzrost kosztów krajowego transportu kolejowego pogorszył trudną sytuację branży. Bardziej dochodowe ładunki, takie jak ropa naftowa, które kiedyś trafiały do Europy, są teraz przekierowywane do innych krajów, co powoduje zatory na trasach łączących regiony górnicze z portami.
Eksperci twierdzą, że nikt nie spodziewał się takiego kryzysu bezpośrednio po pełnej inwazji, kiedy ceny węgla i energii gwałtownie wzrosły.
Obecnie branża zmaga się ze spadkiem zysków, zamykaniem zakładów i narastającymi napięciami społecznymi w rosyjskich regionach górniczych.
Branża polimerowa w Federacji Rosyjskiej kurczy się trzeci rok z rzędu: inwestycje spadają, przedsiębiorstwa zamykają się. Rosyjski sektor produkcji i przetwórstwa polimerów wszedł w fazę długotrwałej stagnacji, która trwa od 2022 roku, czyli od początku wojny z Ukrainą. Wskaźniki produkcji pozostają na minusie i nadal się pogarszają.
https://u.newsua.one/uploads/images/default/1760355204032.webp Według wskaźnika produkcji w 30 podsektorach tworzyw sztucznych i gumy, spadek odnotowano w 18. W okresie styczeń-lipiec produkcja zmniejszyła się o 6,3% w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 r., a w lipcu spadek w kategoriach rur, płyt, arkuszy i folii wyniósł 11-14% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Segment PVC wykazał najgorszą dynamikę - minus 13%. Branża zmaga się z brakiem krajowego sprzętu, rozpadem powiązań między nauką a inżynierią, niedoborem personelu i niską wydajnością pracy. Jednocześnie rynek szybko traci graczy: w pierwszej połowie 2025 r. zamknięto 874 firmy.
Popyt spada, a słaby rubel, wysoki kurs kluczowy i wysoki koszt kredytów wstrzymują inwestycje w odnowę mocy produkcyjnych - w ubiegłym roku spadły one o prawie 30%.
Dodatkową presję wywiera inicjatywa Ministerstwa Zasobów Naturalnych i Środowiska Federacji Rosyjskiej, aby pięciokrotnie zwiększyć stawki opłaty środowiskowej – z 3,84 tys. do 23,82 tys. rubli – oraz zwiększyć wskaźnik recyklingu z 25% do 50%. Dla producentów opakowań z tworzyw sztucznych oznacza to gwałtowny wzrost kosztów i nieuchronny wzrost cen produktów.
Rosyjskie porty morskie tracą obroty towarowe z powodu sankcji i zmniejszonego eksportu. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku obroty towarowe w rosyjskich portach morskich spadły o 2,3%, do 653,4 mln ton. Wskazuje to na stopniowe osłabienie pozycji rosyjskiego eksportu, jednego z nielicznych źródeł dochodów dewizowych dla kraju.
https://u.newsua.one/uploads/images/default/photo_2025-10-13_18-29-30.webp Spadek odnotowano w niemal wszystkich segmentach: wolumen ładunków suchych spadł o 3,2%, a ładunków płynnych o 1,3%. Eksport ucierpiał najbardziej, zmniejszając się o 2,8% do 512,3 mln ton, podczas gdy import zmniejszył się o 1,9%, a transport przybrzeżny o 10%.
Spadek był szczególnie dotkliwy w Basenie Kaspijskim (-17,7%) i Azowsko-Czarnomorskim (obejmującym niektóre tymczasowo okupowane porty ukraińskie) (-7,9%), gdzie ryzyko logistyczne i ubezpieczeniowe wzrosło z powodu wojny i ograniczeń zachodnich. Spadek zaobserwowano również w kierunkach arktycznym (-6,5%) i bałtyckim (-1,3%) — tradycyjnie ważnym dla eksportu ropy naftowej i produktów naftowych. Jedynym regionem, który odnotował niewielki wzrost, był Basen Dalekowschodni (+5,5%), który stał się obecnie skutecznym „oknem” Rosji na Azję. Jednak ten wzrost nie rekompensuje ogólnego spadku, a wręcz przeciwnie – świadczy o tendencji w kierunku rynków azjatyckich, co jedynie zwiększa zależność Moskwy od Chin.
Stopniowy spadek wolumenu eksportu przez porty morskie odzwierciedla wyczerpywanie się rosyjskiego modelu eksportu, opartego na przepływach surowców, które są coraz trudniejsze do wdrożenia z powodu sankcji, ograniczeń w usługach ubezpieczeniowych i utraty tradycyjnych odbiorców w Europie.
„Kiepska” rosyjska łódź podwodna wywołała drwiny NATO. Rosyjski okręt podwodny Noworosyjsk wynurzył się podczas przepływu przez kanał La Manche, co wywołało żarty Sekretarza Generalnego NATO Marka Rutte. Rosja zaprzecza, jakoby przyczyną była usterka techniczna.
13 października Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte wyśmiał „kulawy” stan rosyjskiego okrętu podwodnego zauważonego u wybrzeży Francji.
„Obecnie praktycznie nie ma rosyjskiej obecności morskiej na Morzu Śródziemnym. Jest samotny i zepsuty rosyjski okręt podwodny, który kuleje z patrolu. Jaka zmiana w porównaniu z powieścią Toma Clancy'ego z 1984 roku Polowanie na Czerwony Październik. Dzisiaj to bardziej przypomina polowanie na najbliższego mechanika” – powiedział sekretarz generalny.
Rosyjska Flota Czarnomorska stwierdziła, że okręt podwodny Noworosyjsk wynurzył się z naruszeniem międzynarodowych przepisów nawigacyjnych na kanale La Manche i zaprzeczyła doniesieniom o poważnej awarii technicznej. Okręt podwodny Noworosyjsk jest częścią 4. oddzielnej brygady okrętów podwodnych rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, jest wyposażony w wyrzutnie torpedowe i może przenosić pociski manewrujące Kalibr. Rosjanie mogą stracić okręt podwodny. Działania Federacji Rosyjskiej naruszają międzynarodowe prawo morskie i jakie mogą być tego konsekwencje. Z punktu widzenia międzynarodowego prawa morskiego nie odnotowano dotychczas żadnych bezpośrednich naruszeń ze strony Rosji: okręty podwodne mogą przepływać przez to miejsce nad wodą, choć czasami robią to pod wodą.
„Okręty podwodne powinny przepływać przez tę cieśninę w pozycji nawodnej. Jednak w wielu przypadkach robią to w pozycji zanurzonej. Ten okręt podwodny „Noworosyjsk” przez długi czas przebywał na Morzu Śródziemnym. Miesiąc temu pojawiła się informacja o problemie z układem paliwowym. Nie ma możliwości naprawy takiej awarii na Morzu Śródziemnym” – zauważył kapitan 1. stopnia. Według eksperta, Rosjanie zwrócili się do Algierii – kraju, który eksploatuje podobne okręty podwodne – ale ta opcja nie zadziałała. Okręt bazował wcześniej na Morzu Czarnym i do wybuchu wojny na pełną skalę, którą Rosja rozpętała przeciwko Ukrainie w 2022 roku, znajdował się w syryjskim Tartusie, wspierając operacje na rzecz Kremla. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, takie wycofanie okrętów podwodnych jest zazwyczaj dozwolone jedynie w celu przeprowadzenia remontów, a Rosja zignorowała te wymogi, na co Turcja nie zareagowała. „Rosjanie poważnie zaniedbali te wymagania, ale Turcja tego nie zauważyła. Po trzech latach na Morzu Śródziemnym pojawił się poważny problem techniczny, w wyniku którego łódź wypłynęła na powierzchnię w cieśninie” Rosja rozważy teraz opcje odholowania okrętu do Petersburga w celu naprawy, w przeciwnym razie istnieje ryzyko całkowitej utraty okrętu podwodnego. Sytuacja Rosjan jest niezwykle poważna:„Jeśli zlekceważymy tę usterkę, możemy całkowicie stracić łódź”.
Piękna trasa do Petersburga , czy NATO wpuści złom na Bałtyk.
Do końca roku Federacja Rosyjska będzie uzależniona od importu paliw na poziomie aż 60%.. Kryzys paliwowy, który ogarnął Rosję, nie jest wynikiem pojedynczych wypadków czy sankcji, lecz odzwierciedleniem głębokiej degradacji jej modelu energetycznego. Lata niedofinansowania, izolacji technologicznej i błędnych decyzji zarządczych przekształciły niegdyś rentowną branżę w system, który przetrwał dzięki bezwładności.
https://u.newsua.one/uploads/images/default/1760360031143.webp Rosyjskie rafinerie, skoncentrowane głównie w kilku ośrodkach przemysłowych w europejskiej części kraju, pozostają zacofane technologicznie i pod względem struktury produkcji. Gdy niektóre z tych zakładów przestały działać, kraj w rzeczywistości stracił znaczną część krajowych mocy produkcyjnych. Bez co najmniej sześciu miesięcy remontów, w spokojnych warunkach, Rosja mogłaby do końca roku znaleźć się w sytuacji uzależnienia od importu paliw na poziomie nawet 60%. Po wprowadzeniu we wrześniu zakazu eksportu benzyny, rosyjski rząd próbował ustabilizować sytuację, ale ten krok tylko pogłębił kryzys. To właśnie sprzedaż zagraniczna umożliwiła rekompensatę chronicznych strat i częściowe sfinansowanie modernizacji przemysłu. Teraz, bez wpływów dewizowych, przedsiębiorstwa są pozbawione środków na odnowę, a regulacja cen na rynku krajowym tworzy sztuczny deficyt.
Problem szybko rozprzestrzenia się poza sektor paliwowy. Rosnące ceny benzyny podnoszą koszty transportu, co bezpośrednio wpływa na ceny dóbr konsumpcyjnych. W połączeniu ze wzrostem podatku VAT stwarza to ryzyko gwałtownego wzrostu inflacji. Oficjalne statystyki będą próbowały ukryć ten efekt, ale konsumenci odczują go w swoich portfelach.
Tymczasowe środki, do których ucieka się Moskwa, jedynie podkreślają beznadziejność sytuacji. Import benzyny z Białorusi i Chin nie jest w stanie zrekompensować strat, a próby podniesienia liczby oktanowej za pomocą chemicznych dodatków mogą obniżyć jakość paliwa i spowodować problemy techniczne. W rezultacie, zamiast stabilizacji, rosyjskie władze otrzymują kolejny front ryzyka gospodarczego – wewnętrznego, kosztownego i niekontrolowanego.
Indyjskie państwowe rafinerie ropy naftowej zmniejszyły zakupy rosyjskiej ropy o ponad 45% w okresie od czerwca do września, donosi "The Moscow Times" , powołując się na Kpler. Według analityka Kpler, Navina Dasa , dostawy rosyjskiej ropy do indyjskich państwowych rafinerii we wrześniu wyniosły łącznie około 600 000 baryłek dziennie, w porównaniu z 1,1 miliona baryłek w czerwcu. W wywiadzie dla „The Hindu”, Das nazwał redukcję „dość znaczącą” i zauważył, że odzwierciedla ona zmianę struktury importu w obliczu presji politycznej i rosnących kosztów transportu. Spadek zakupów rosyjskiej ropy naftowej nastąpił w związku z zaostrzaniem polityki gospodarczej przez Stany Zjednoczone, zauważa publikacja. W sierpniu prezydent Donald Trump nałożył na Indie dodatkowe cło w wysokości 25% za zakup rosyjskiej ropy. Waszyngton żąda od Nowego Delhi ograniczenia handlu z Moskwą, powołując się na to jako warunek zawarcia korzystnej dwustronnej umowy handlowej. Mimo to Indie nadal kupują rosyjską ropę naftową z rabatem. Podczas gdy państwowe rafinerie ograniczają dostawy, prywatne rafinerie – głównie Reliance Industries i Nayara Energy (kontrolowana przez Rosnieft) – zwiększają wolumeny. Według Kplera, Reliance importuje około 850 000 baryłek dziennie, czyli dwa razy więcej niż w styczniu, podczas gdy Nayara importuje do 400 000 baryłek dziennie, co jest jej najwyższym wynikiem w tym roku. Całkowity import rosyjskiej ropy do Indii ustabilizował się na poziomie 1,6 miliona baryłek dziennie, w porównaniu z rekordowymi 2 milionami baryłek w czerwcu. Kpler prognozuje dalszy spadek w październiku. Das zauważył, że dyskonto ropy Urals gwałtownie spadło, z 6 dolarów za baryłkę w sierpniu do około 0,80 dolara obecnie. Przypisał to rosnącym kosztom transportu oraz faktowi, że „rynek zdał sobie sprawę, że Indie kupują rosyjską ropę bardziej agresywnie niż oczekiwano”. W obliczu niestabilności geopolitycznej, porozumienie OPEC+ o zwiększeniu produkcji o 137 000 baryłek dziennie, począwszy od listopada, ma pomóc ustabilizować ceny i zwiększyć globalną podaż. Tymczasem Indie odnotowują wzrost zakupów irackiej ropy naftowej przy stabilnych dostawach z Arabii Saudyjskiej, donosi The Hindu. Według Dasa, obawy o stabilność eksportu pojawiły się po wrześniowych atakach ukraińskich dronów na rosyjską infrastrukturę naftową. „Można założyć, że Rosja odnotowała spory spadek produkcji.
Dostawy towarów z Chin do Rosji spadły o 21%. Pomimo próśb Kremla o zwiększenie wzajemnej wymiany handlowej.
Napływ chińskich towarów, które trafiły do Rosji w miejsce zachodnich, ratując gospodarkę przed niedoborami i sankcjami, nadal gwałtownie spada, pomimo próśb Kremla o zwiększenie wzajemnej wymiany handlowej. Chiński eksport do Rosji, denominowany w juanach, spadł we wrześniu o 21%, donosi Reuters , powołując się na dane chińskich służb celnych. W ubiegłym miesiącu rosyjski import chińskich towarów wyniósł łącznie 63,11 mld juanów, czyli 8,85 mld dolarów, co stanowi najniższy poziom od lutego. Spadek chińskiego importu, który rozpoczął się na początku roku, przyspiesza: w lipcu wyniósł on 8,6% rok do roku, a w sierpniu 16,4%. Łącznie, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy, import z Chin spadł o 10,6%. Zakupy rosyjskich surowców przez Chiny, które spadły na początku roku, jesienią zaczęły rosnąć: po spadku o 8,8% w okresie styczeń-sierpień, we wrześniu wzrosły o 3,8% w ujęciu rok do roku. Spadek rosyjsko-chińskiego handlu wywołał zaniepokojenie na Kremlu, który jest w pełni świadomy swojej zależności od Pekinu – poinformowały w sierpniu agencję Reuters źródła zbliżone do rosyjskiego rządu. „Chiny nie zachowują się jak sojusznik” – narzekało jedno ze źródeł agencji. „Czasami nas zawodzą i wstrzymują płatności, czasami czerpią z nas zyski, a czasami po prostu nas okradają”. Chiny zapewniają lwią część dochodów Rosji z eksportu, a ich technologia ma kluczowe znaczenie dla kompleksu militarno-przemysłowego, powiedziało nam inne źródło Reutersa: „Bez nich nie bylibyśmy w stanie wyprodukować ani jednego pocisku, ani jednego drona, a cała gospodarka dawno by się załamała. <…> Gdyby chcieli, wojna by się skończyła”. Według źródeł agencji, zwiększenie handlu z Chinami było jednym z głównych żądań prezydenta Władimira Putina , który na początku września przyleciał do Pekinu . Problemy z chińskimi przesyłkami pogłębiają korki na granicy z Kazachstanem, który od września zaostrzył kontrole ciężarówek pod kątem towarów objętych sankcjami. W rezultacie, na początku października na przejściach granicznych utknęło ponad 7000 ciężarówek, a korek ciągnął się kilometrami. Jak donosił „Kommiersant”, kazachstańscy celnicy odrzucają przesyłki zawierające mikroczipy i narzędzia do obróbki, co skłania firmy logistyczne do prób przekierowania ciężarówek na inne trasy, takie jak Daleki Wschód i Mongolia.
koszty rosną a Chiny wasala trzymają za rogi."To już jest koniec , nie ma już nic"
Stany Zjednoczone zaprezentowały mobilne instalacje dla Tomahawk. https://u.newsua.one/uploads/images/default/11_main-v1760378183.webp Amerykańska firma Oshkosh Defense wprowadziła na rynek linię mobilnych wyrzutni. Informację tę podaje strona internetowa firmy. Koniec problemów:)) Firma zaprezentowała rodzinę wielozadaniowych pojazdów autonomicznych na targach AUSA 2025. W skład serii wchodzi wielozadaniowy pojazd autonomiczny (X-MAV) – wyrzutnia z możliwością autonomicznego startu, współpracująca z amunicją dalekiego zasięgu. X-MAV może być uzbrojony w cztery pociski Tomahawk.
Średni wielozadaniowy pojazd autonomiczny (M-MAV) posiada funkcje zdalnego sterowania i automatycznego zasilania. Maszyna jest wyposażona w amunicję z rodziny wieloprowadnicowych systemów rakietowych. Lekki wielozadaniowy pojazd autonomiczny (L-MAV) ma konstrukcję modułową. L-MAV może być używany do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych i walki elektronicznej.
Przedstawiciel Oshkosh Defense, Pat Williams, podkreślił, że rodzina mobilnych wyrzutni została opracowana w oparciu o sprawdzone pojazdy taktyczne. „Armia jasno zadeklarowała potrzebę tworzenia autonomicznych, niezależnych od obciążenia platform, które są już gotowe” – zauważył.
Kreml boi się nie tylko Tomahawka. Kreml obawia się nie tylko amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk, ale także zmiany nastawienia Zachodu do wojny – z ostrożnego wsparcia dla Ukrainy na ewentualną pomoc w zwycięstwie.
„Kreml się boi i nie chodzi tu tylko o Tomahawka, ale także o zmianę stanowiska Zachodu. Przypomnijmy, że administracja Bidena miała kluczową ideę – nie dopuścić do upadku Ukrainy, ale też nie dopuścić do jej zwycięstwa. Dziś stanowisko Trumpa ulega zmianie: od podejścia „musicie się zgodzić na kapitulację i spełnienie żądań Putina” do uznania, że Putin nie ma gospodarki, a Ukraińcy to dzielni wojownicy, którzy walczą tak, jak powinni” – zauważył Ogryzko. Według dyplomaty Kreml boi się nie tylko Tomahawka, ale także tego, że stanowisko Amerykanów, a co za tym idzie, Europejczyków, uległo zmianie. A jeśli Trump da nam choć jednego Tomahawka i zademonstrujemy go „na wystawie najlepszych praktyk”, to jutro może ich być dziesięciu, pojutrze – trzydziestu, a miesiąc później – stu. A potem, jakimś cudem, możemy otrzymać rakiety TAURUS – i to nie w pojedynczych dostawach, ale w dziesiątkach, a nawet setkach. A to oznacza, że obiekty na terytorium Rosji, które wciąż funkcjonują i zaspokajają potrzeby militarne agresora, zostaną zniszczone. „Rosyjska obrona powietrzna, pomimo zapewnień o braku analogów, ostatnio nie trafiła w Moskwie podwójnie. Te dwa ataki dronów miały w rzeczywistości sprawdzić, na czym polega prawdziwa, autentyczna obrona powietrzna Moskwy – i ten cel został osiągnięty.
Teraz doskonale wiemy, gdzie, jak i co należy uruchomić, aby Moskwa, w centrum tego quasi-imperium, zrozumiała: warto powstrzymać to szaleństwo, bo będzie tylko gorzej. Nie mówię o tym, że rosyjska obrona powietrzna jest nieszczelna na całym terytorium.
Jest więc oczywiste, że Rosjanie boją się takiej perspektywy, bo oznacza ona upadek reżimu i polityczną i fizyczną śmierć tych, którzy uosabiają ten reżim”