O tym, że Saudi Aramco, uznawane za największą firmę świata, wybiera się na giełdę, plotkuje się od dawna. Dziś w końcu pojawiło się oficjalne potwierdzenie ze strony koncernu. Spółka ma być warta minimum 2 biliony dolarów.
- Pracujemy nad tym, by Saudi Aramco było notowane na giełdzie już w 2018 roku - powiedział podczas spotkania w Moskwie cytowany przez agencję Reutersa Amin Nasser, prezes koncernu. Saudyjski minister energii Khalid al-Filah poinformował z kolei, że do debiutu mogłoby dojść w drugiej połowie 2018 roku. Plan zakłada, że władze Arabii Saudyjskiej sprzedadzą 5-procentowy pakiet akcji. Ruch ten ma być katalizatorem otwierania się saudyjskiej gospodarki na zagranicznych inwestorów.
Saudi Aramco to strategiczna firma z punktu widzenia Arabii Saudyjskiej. Koncern trzyma rękę na tamtejszej ropie naftowej, co czyni go największym producentem tego surowca na świecie. Jego częściowa prywatyzacja to element szerszego planu zakładającego dywersyfikację tamtejszej gospodarki na inne źródła przychodów niż tylko ropa naftowa. Według koncepcji Vision 2030 intensywne reformy gospodarcze mają doprowadzić do wzrostu zysków płynących z sektorów nieenergetycznych z 85 mld dolarów w 2015 roku do 262 mld dolarów w roku 2030.
IPO większe niż polski budżet
Potencjalny giełdowy debiut Aramco budzi spore emocje wśród zagranicznych inwestorów, może to być bowiem największe IPO w historii. Według saudyjskich źródeł spółka warta jest minimum 2 biliony dolarów (!), co oznaczałoby, że 5-procentowy pakiet przeznaczony na sprzedaż pozwoliłby rządowi Arabii Saudyjskiej zgarnąć minimum 100 mld dolarów. To więcej niż całoroczne dochody jakie wykazano w polskim budżecie za 2016 rok (86,2 mld dolarów).
Warto też odnieść potencjalną wartość Aramco do wartości największej obecnie giełdowej spółki - Apple'a. Producent iPhone'ów wyceniany obecnie jest na 792 mld dolarów. Jeżeli spełniłyby się więc zapowiedzi saudyjskich władz, Aramco byłoby przynajmniej 2,5 raza większe. Warto jednak pamiętać, że to jedynie szacunki. Sami Saudyjczycy mogą zresztą "pompować balon" oczekiwań, zewnętrznym obserwatorom bowiem, póki nie zobaczą prospektu, Aramco wycenić jest ciężko, dostęp do informacji o spółce jest bowiem ograniczony.
W zamyśle rządu Aramco trafić ma na dwie giełdy. Pierwszą ma być lokalny rynek w Arabii Saudyjskiej. Druga ma być międzynarodowa. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się Nowy Jork, Londyn oraz Hongkong. Choć o planach IPO poinformowano w Moskwie, saudyjskie władze zaprzeczyły, jakoby dyskutowały z tamtejszymi firmami o ich udziale w ofercie.
Adam Torchała




























































