Po kilku lepszych sesjach kurs euro rośnie drugi dzień z rzędu, a polski złoty oddaje zyski z ubiegłego tygodnia. Na uwagę zasługują zwyżkujące notowania dolara, który na polskim rynku stał się najdroższy od miesiąca.


We wtorek o 9:14 kurs euro rósł o ponad grosz, osiągając wartość 4,2497 zł. Dzień wcześniej wspólnotowa waluta podrożała o 0,8 grosza po tym, jak w piątek notowania pary euro-złoty znalazły się najniżej od 9 kwietnia.
Mamy więc do czynienia z ruchem powrotnym do linii 4,25 zł przełamanej pod koniec zeszłego tygodnia. Póki co jednak scenariusz spadku kursu EUR/PLN w rejon 4,20 zł pozostaje w grze. A przynajmniej tak długu, jak kurs euro nie powróci trwale powyżej poziomu 4,25 zł.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że złotemu nie pomogła poprawa nastrojów na światowych rynkach finansowych, jaka miała miejsce po podpisaniu tymczasowego porozumienia celnego między rządami ChRL i USA. W kiepskim stylu poniedziałkową sesję zakończył także polski rynek akcji.
Być może wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest silny wzrost rentowności obligacji USA i idące w nim w parze umocnienie dolara względem euro. W rezultacie kurs USD/PLN wybił się górą z wiosennej konsolidacji o zakresie 3,70-3,80 zł. We wtorek o poranku dolar kosztował 3,8165 zł po tym, jak w poniedziałek podrożał aż o 4,5 grosza.
Straty odrabiał frank szwajcarski, który zyskiwał 2,8 grosza i był wyceniany na 4,5393 zł. Jednakże w przypadku pary frank-złoty w grze pozostaje lokalny trend boczny o zakresie 4,50-4,60 zł.
O ponad dwa grosze zwyżkowały notowania funta brytyjskiego, za którego trzeba było zapłacić 5,0503 zł. Są to najwyższe notowania pary funt-złoty od początku marca. Nadal jednak kurs GBP/PLN utrzymuje się w przedziale 4,90-5,10 zł, w którym porusza się przez większość tego roku.
KK



























































