Tam mieszkam: Malezja

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

To bardzo młody, bo zaledwie 55-letni kraj. Turystów zachwycają usadowione na palach chaty, tymczasem Malezyjczycy zachłystują się nowoczesnością.

– Zamiast grzechotek często widzę w wózkach u dzieci tablet z filmikiem albo włączoną grą – mówi mieszkająca tam Polka, Agnieszka Cyankiewicz-Rahman.

Popularnym symbolem Malezji są jedne z najwyższych na świecie, słynne dwie bliźniacze wieże w Kuala Lumpur. Dlatego kraj kojarzy się z nowoczesnością. Czy takim faktycznie jest? Jak się ta nowoczesność ma do tutejszych bajecznych plaż i dzikiej przyrody?

Agnieszka Cyankiewicz-Rahman: Właśnie ten niesamowity kontrast pomiędzy nowoczesnymi drapaczami chmur, wielkimi centrami handlowymi a drewnianymi domkami na palach, które są charakterystyczne dla tradycyjnej malezyjskiej wsi zwanej kampung, czynią Malezję bardzo interesującą i zaskakującą pod względem turystycznym. Malezja jest prawdziwym rajem dla turystów, tutaj każdy ciekawy egzotyki znajdzie coś dla siebie.

Petronas Towers w Kuala Lumpur, niekwestionowany symbol nowoczesnej Malezji

Na bajecznych plażach można poczuć się jak król, korzystając z bardzo szerokiej oferty luksusowych 5-gwiazdkowych hoteli, a miłośnicy przyrody i ciszy mogą zaszyć się na wyspie, wybierając urocze, ale skromne chalety z hamakiem rozpiętym między palmami 3 metry od morza. Zapominając o miejskiej dżungli, można się poczuć najprawdziwszym rozbitkiem. Jeden wybierze dzień w salonach SPA, rozkoszując się relaksacyjną kąpielą czy masażem, inny będzie chciał podążać śladami Tarzana, buszując w dżungli na wyprawach zwanych jungle trekking. W Malezji właśnie na to wszystko jest miejsce.

Agnieszka Cyankiewicz-Rahman

W tym kraju wyznawcami islamu są około dwie trzecie populacji, ale tutejsi muzułmanie różnią się diametralnie od tych np. urodzonych w krajach arabskich. Wiem to, bo przez ponad 4 lata mieszkałam w Libii. Po przeprowadzce do Malezji przeżyłam pozytywny szok widząc, jak ludzie różnorodni pod względem rasy i religii potrafią żyć w harmonii i pokoju.

To jest niesamowite wrażenie, kiedy spacerując ulicą, można minąć kościół, meczet, a obok niego świątynię chińską czy hinduską. I na tej samej ulicy nikogo nie dziwi, nikomu nie przeszkadza widok skromnie ubranej w abaje i hidżab Malajki i na przykład nastoletniej Chinki w topie na ramiączkach i króciutkich szortach. Właśnie za tę tolerancję kulturowo-religijną kocham najbardziej Malezję.

"Za tę tolerancję kulturowo-religijną kocham Malezję najbardziej", fot. Agnieszka Cyankiewicz-Rahman

Muszę jeszcze wspomnieć, że współczesna Malezja jest bardzo młodym państwem - w tym roku będzie obchodzić 55. rocznicę odzyskania niepodległości i jak na tak krótki czas rozwój i nowoczesność tego kraju są godne podziwu!

Kraj jest monarchią. Jak taki ustrój odbija się na codziennym życiu mieszkańców?

Głową państwa jest król wybierany przez 9 sułtanów, ale władza ustawodawcza należy do 2-izbowego parlamentu i senatu, wybory parlamentarne mają miejsce co 5 lat i każdy zarejestrowany mieszkaniec mający powyżej 21 lat może brać udział w głosowaniu. Władzę wykonawczą sprawuje rząd i premier, którego mianuje Król.

Król pełni rolę bardziej reprezentacyjną. To premier kieruje sprawami zagranicznymi, obroną, finansami i oświatą, i to jego decyzje najbardziej odbijają się na życiu zwykłych ludzi.

To zgoła inna sytuacja, niż choćby w Tajlandii, gdzie wizerunek króla obecny jest wszędzie – od banknotów, przez sklepy, po hotele. Malezyjski król pozostaje w ogóle w kręgu zainteresowań obywateli?

Król, królowa i cała królewska rodzina są tematem tabu. Od napotkanego na ulicy Malezyjczyka nie usłyszy Pani nic oprócz tego, że król gdzieś tam sobie jest. Ewentualne plotki czy nieoficjalne informacje o królewskiej rodzinie można od czasu do czasu przeczytać w singapurskiej prasie.

Sklep na malezyjskiej wsi, fot. Agnieszka Cyankiewicz-Rahman

W malezyjskich mediach podają oczywiście tylko oficjalne wiadomości. Od 13 grudnia 2011 roku Malezja ma nowego, XIV króla, został nim 84-letni sułtan stanu Kedah-Abdul Halim Mu’adzam Shah i jest on najstarszym królem w historii Malezji. Udało mi się dowiedzieć, że jest fanem jazzu i piłki nożnej, i właśnie poprzez sport i muzykę ma zamiar budować jedność narodu.

Wracając do właściwych organów władzy, malezyjski rząd wyznaczył w ubiegłym roku 12 kluczowych obszarów gospodarki. Za eksportem ropy i gazu, na trzeciej pozycji znalazły się usługi finansowe. Bankowość w Kuala Lumpur jest dziś dobrze rozwinięta?

Myślę, że tak. Rozwój banków i ich cała struktura jest na takim samym poziomie, jak w Europie, jedynie nad obsługą klientów według mnie powinni popracować bardziej. W Malezji ogólnie przyjęło się, że państwowe posady są udostępniane tylko Malajom, a prywatne biznesy należą głównie do Chińczyków i do pozostałych malezyjskich ras. I prawda jest taka, że Malajowie pracują o wiele wolniej i mniej się przykładają do swoich służbowych obowiązków, niż na przykład Chińczycy, którzy mimo że urodzeni w Malezji i mieszkający tu od kilku pokoleń, mają chyba tę swoją pracowitość w genach.

Batu Caves - wejście do hinduskiej świątyni, fot. Agnieszka Cyankiewicz-Rahman

A co z edukacją finansową mieszkańców? Z Pani europejskiego punktu widzenia.

Mieszkańcy Malezji tak, jak Europejczycy powszechnie używają kont bankowych i wszelkich kart płatniczych. Łatwo dostępne są lokaty, fundusze powiernicze czy polisy na życie. Jedną z głównych form inwestycji jest zakup nieruchomości. Według mnie system podatkowy jest dość przejrzysty, ale część starszej ludności na pewno korzysta z usług doradców podatkowych.

Jaką notę wystawiłaby zaś Pani systemowi edukacji? Wychowuje Pani w Malezji dwójkę dzieci, więc przetestowała go na własnej skórze.

Na najlepszym poziomie są szkoły międzynarodowe, mają one naprawdę interesującą ofertę zajęć dodatkowych i rewelacyjne warunki do nauki. Można wybrać szkoły z programem brytyjskim, kanadyjskim czy australijskim. Jedyna wada tych szkół to wysokość czesnego, jak dla mnie to cennik jest kosmiczny i zwykły Malezyjczyk może tylko pomarzyć o takiej szkole. Lokalne szkoły prywatne, zwłaszcza te prowadzone przez Chińczyków, też są na dobrym poziomie.

System szkolnictwa różni się od naszego tym, że rok szkolny trwa od stycznia do grudnia i najdłuższe wakacje przypadają na listopad i grudzień. W Malezji 4-latki obowiązkowo muszą zacząć edukację przedszkolną.

Typowo chińskie szkoły jak dla mnie stawiają poprzeczkę zbyt wysoko - idą z programem jak burza, co oczywiście skutkuje tym, że dziecko nie ma czasu na zabawę, a czas wolny poświęca na dodatkowe lekcje. Moj starszy syn miał okazję chodzić przez półtora roku do prywatnego chińskiego przedszkola. I jako 4-latek musiał siedzieć w ławce, zamiast szlaczków od razu uczył się pisać literki i liczby, miał zadania domowe, każdego semestru były testy do rozwiązania oceniane punktowo, błędy zaznaczane na czerwono. Będąc 5- latkiem, rozwiązywał zadania matematyczne na dziesiątkach, uczył się o bryłach przestrzennych, miał lekcje z 3 języków (malajski, chiński i angielski) i z tych języków były też testy. Ze szkoły zawoziłam go od razu na korepetycje z chińskiego, a później 2 godziny nauki z pozostałych przedmiotów - przyzna pani, że istne szaleństwo.

Plaża na wyspie Redang, fot. Agnieszka Cyankiewicz-Rahman

Lokalne szkoły malezyjskie są według mnie na najgorszej pozycji. Tam dyscypliny uczy się za pomocą bicia linijką po rączkach. Warunki nauki są kiepskie, sale często bez klimatyzatora, a słyszałam, że nauczyciel często zostawia dzieci bez opieki i po prostu wychodzi sobie z lekcji.

Surowe zasady widać nie tylko w szkole, na przykład handel narkotykami podlega w Malezji karze śmierci. Za co jeszcze sankcje są poważniejsze, niż przywykliśmy do tego w Europie?

Myślę, że właśnie ten handel i przemyt narkotyków jest najostrzej karany w Malezji. Słyszałam też o przypadkach karania chłostą kobiet za uprawianie seksu przedmałżeńskiego oraz za picie alkoholu, ale są to kary, które wymierza islamski sąd i obowiązują tylko muzułmańską część społeczeństwa w Malezji.

3-letnim więzieniem karana jest też publiczna krytyka króla czy rodziny królewskiej.

Mimo tak archaicznych zasad, jest tu miejsce i na nowoczesność. Opowiadała Pani niedawno, że w noc sylwestrową pod Twin Towers, zamiast składać sobie życzenia, mieszkańcy wyciągnęli sprzęt elektroniczny i zabrali się do nagrywania fajerwerków. Technologia zdobyła serca Malezyjczyków?

O tak, Malezyjczycy kochają wszelkie gadżety elektroniczne. Dla nich nieważne jest ubranie czy wystrój wnętrza własnego domu, ale samochód, najnowszy telefon, laptop, Ipad, Ipod itd. obowiązkowo musi być. Zamiast grzechotek często widzę w wózkach u dzieci tablet z filmikiem albo włączoną grą…

Mając u siebie wspomniane na początku Petronas Towers, trudno nie spodziewać się kolejnych rekordowych inwestycji. Co spektakularnego ma stanąć w Malezji w najbliższym czasie?

Rząd Malezji przeznaczył około 6,3 miliarda malezyjskich ringgitów na projekt, który nazywa się Iskandar Malaysia. Na miejsce wykonania tego projektu wybrano południową część Półwyspu Malajskiego, stan Johor. Mówi się o tej lokalizacji jako o bramie łączącej Malezję nie tylko z Singapurem (poprzez most), ale także z głównymi szybko rozwijającymi się centrami, jak Dubaj, Hongkong, Tokio, Seul itd. – drogą powietrzną.

Malezja na mapie świata

Iskandar Malaysia ma być olbrzymią metropolią podzieloną na 5 tzw. flagship stref. Znajdą się tam m.in. centra biznesowe i edukacyjne, osiedla mieszkaniowe, parki rekreacyjne (rozrywki, wodne itp.), centra handlowe itd.

Turystycznie kraj promuje się hasłem „Malaysia. True Asia” – słusznie? Nie wiem ile azjatyckich krajów już Pani widziała, ale czy faktycznie można tu znaleźć wszystkie „smaki i zapachy” tego kontynentu?

O tak, Malezja jest rajem dla smakoszy orientalnej kuchni oraz krajem obfitym w barwne festiwale, co może się podobać tym, którzy lubią spotkania towarzyskie. Podobno Malezja jest krajem o największej ilości państwowych i religijnych świąt zaakceptowanych przez rząd jako dni wolne od pracy. Wiąże się to wszystko z mieszanką wielu ras i religii, gdzie Malajowie, Chińczycy, Hindusi oraz pozostałe grupy etniczne żyją razem w pokoju i harmonii.

Co natomiast charakterystycznego tylko dla siebie oferuje Malezja? Fragmentem kultury są na przykład tzw. otwarte domy, o których się tu słyszy?

Open house jest wyjątkową malezyjską tradycją. W czasie wszelkich ważnych świąt i uroczystości, jak Hari Raya, Diwali, Boże Narodzenie czy Chiński Nowy Rok, ludzie otwierają drzwi swoich domów i zapraszają sąsiadów, przyjaciół, krewnych, a także nieznajomych na kolacje.



Specyficzne dla Malezji są też nocne bazary zwane „pasar malam”. Pod gołym niebem na głównych ulicach każdego miasta czy wioski mieszkańcy rozkładają swoje stragany. Na takim bazarze można kupić dosłownie wszystko - od jedzenia, ubrań i sprzętów domowych począwszy, na gwoździach czy żywych żabach sprzedawanych na wagę kończąc.

Życie bazarowe i restauracyjne tętni tu każdej nocy. Malezyjczycy uwielbiają jeść i dosłownie na wszystkich uliczkach można napotkać mniej lub bardziej prowizoryczną restauracyjkę, która ma swój niepowtarzalny klimat, dla niektórych może i mało atrakcyjny, ale myślę, że właśnie takie lokaliki charakteryzują Malezję. To zwykle plastikowe krzesła i stoliki, nie zawsze pierwszej czystości, ustawione zaraz przy ruchliwej jezdni, ale jedzenie jest domowe i klientów nigdy nie brakuje, nawet o 4 nad ranem.

Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl

Agnieszka Cyankiewicz-Rahman codzienność w Malezji relacjonuje na blogu: fashionmemy.blogspot.com

Ceny w Malezji*

Waluta: MYR - malezyjski ringgit (1 MYR = 1,11 PLN)

1l mleka to koszt: ok. 7,20 zł (6,5 MYR); wszystkie przetwory nabiałowe w Malezji są niestety bardzo drogie, nad czym osobiście ubolewam

1l benzyny: ok. 2,20 zł (2 MYR)

3-pokojowe mieszkanie średniej klasy: kosztuje od 300 tys. MYR (ok. 335 tys. zł), ale cena zależy od lokalizacji. Muszę wspomnieć, że metraż takiego 3-pokojowego mieszkania jest tutaj o wiele większy niż w Polsce. Lokal 3-pokojowy (tzn. 3 sypialnie plus duży salon, kuchnia, dwie łazienki i suszarnia to metraż około 115 mkw). Malezyjskie mieszkania klasy średniej i wyższej położone są w tzw. kondominiach, wyposażonych w dodatkowe udogodnienia – ochronę, własny plac zabaw, siłownię i basen, pralnię, mini market, a nawet kawiarnie. Wszystko to jest bezpłatne dla rezydentów danego kondominium. Dlatego myślę, że koszt zakupu mieszkania jest tu niższy, niż w Polsce.

* Na pytania odpowiada Agnieszka Cyankiewicz-Rahman, bohaterka Tam mieszkam: Malezja

Malwina Wrotniak-Chałada

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~adik18018

Bylem w Singapore i Kula Lumpur w lutym tego roku i powiem wam ze w Malezji jest tanio ( podrobki dobrej jakosci) , zestaw w kfc za niecale 5zl i SUNWAY Lagoon !!!!!!!!!!!!!!! Fajnie Bylo. W Singaporze jest o wiele drozej, chyba najdrozsze panstwo swiata ;-)

! Odpowiedz
0 0 ~stawiecka

Witaj Jestem dentystką czy są szanse abym pracowałą w swoim zawodzie czy muszę nostryfikować dyplom Dziękuję

! Odpowiedz
0 1 ~zofma

bardzo ciekawy artykuł.Mam nadzieję, że więcej Polaków pójdzie za Pani pomysłem i napisze, jak im żyje się w innych krajach. Ja szukam możliwości przeniesienia się na stałe do Tajlandii lub Malezji, aby tam żyć sobie spokojnie na emeryturze, dlatego bardzo interesują mnie takie reportaże. Dzięki.

! Odpowiedz
0 0 ~tanataloc

dobre dobre - nienajgorsze. Tez czekam na wspanialy ocinek o Tuskolandzie.

! Odpowiedz
1 0 ~gość

To już jakaś obsesja u moich rodaków! na żaden temat nie potrafią podyskutować ani żadnym innym się zainteresować, tylko rozgrzebują ten własny grajdołek i z lubością tytłają się we własnym gnoju, w którym bez przerwy zanurzają każdy rząd i obywateli. Chorzy ludzie!

! Odpowiedz
0 0 ~fakt

fakt, kraj łądny ale ja ci po cihu wsadzą do bagażu narkotyki i nakrytją to oficjalnie dostajesz 25 lat za kratami!

! Odpowiedz
0 2 ~babi

a w POL jesli jestes w PO mozesz wszystko, narkotyki, kasyna nic ci nie zrobią no chyba gdybys byl rolnikiem lub innym slabym bez znajomosci i ukradł ze 100 dolców wtedy wsadzą na kilka lat. Gdy masz władze mozesz robic wszystko tylko specyjalnie po cichu

! Odpowiedz
0 0 ~Wyjechany na zawsze

Bylem widzialem - i jedno moge dadac takich autostrad, pociagow i miasta jak KL nigdy w PL sobie nie zbudujecie - o pieknie natury nie wspomne tego sie wypracowac ani kupic nie da. Narod ok 20mln potrafi produkowac swoje samochody niewiele odstepujace stylistycznie od np. Seata i to nie jedna marke - jedyna przewaga jaka posiada Malezja nad PL jest jej ropa i potrafi to wysmienicie wykorzystac - najlepszy przyklad budynek Petronas Towers i cale KL - w kraju zwanym kiedys PL niby jest gas no i co z tego czy komus sie przez chwile chocby wydawalo ze od tego poprawi sie sytuacja ekonomiczna szarego obywatela - przeciez prezydent juz nawet zapowiedzial ze nie ma sie do czego spieszyc bo jeszcze sobie srodowisko naturalne zdewastujecie - ale On ZIELONY. Mam nadzieje niedlugo pomieszkac w Malezji - I LOVE KL - najlepsze ciasto tort kawowy na parterze w central market z kawa za 6RM palce lizac;) (apropo central market mimo ze postawiony ponad 100lat temu w jednej z najdogodniejszych czesci miasta nie zostal sila rozebrany i zburzony a jedynie oderestaurowany i zmieniony w jedne z glownych punktow turystycznych MALEZYJCZYK potrafi) Chinczyk tez potrafi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~globtroter

A ja czekam z niecierpliwością na odcinek pt." Tam mieszkam: Bangladesz"

! Odpowiedz
2 0 ~lump

Pani Malwino - czekam na artykuł: TAM MIESZKAM - Tuskoland, tzw. III RP to młody raptem 22 letni kraj. Turystów zachwycają usadowione na palach chaty, tymczasem Tusklandczycy, ewentualnie Leminigi, zachłystują się wolnością i nowoczesnością - jak tylko mogą wyjeżdżają do sąsiednich krajów tłumacząc tutejszym jaki to raj opuszczają, gdzie 50 lat chlania wódy przez naród doprowadziło do genetycznego upośledzenia całych pokoleń - dzięki temu manipulowanie nimi jest prostsze niż obsługa ukradzionego niemieckim nastolatkom tableta lub włączenie radia w samochodzie u szefa Gunthera – mówi mieszkająca tam Polka.

!

Znajdź nas na Facebooku