Znalezienie alternatywy dla produktów pochodzących z krajów objętych sankcjami to nie jedyny problem, jaki czeka rządzących Rosją. Spadające ceny ropy mogą mocno uderzyć w kraj uzależniony od wpływów z jej eksportu.



Słaby globalny popyt oraz pojawianie się kolejnych dostawców – w tym głównie USA - może sprowadzić ceny surowca jeszcze niżej. Dla próbującego odbudowywać potęgę Kremla byłby to scenariusz fatalny.
Wpływy ze sprzedaży ropy i gazu stanowią dwie trzecie rosyjskiego eksportu oraz odpowiadają za połowę budżetu państwa. Na przestrzeni lat każdy spadek cen ropy o 1 dolara oznaczał 1,4 mld dolarów mniej wpływów podatkowych.
Jak wynika z medialnych doniesień, tegoroczny budżet Rosji bilansuje się przy cenach ropy na poziomie 100-105 dolarów. Zdaniem analityków, Moskwa jest w stanie „przetrzymać” krótkookresowy spadek cen poniżej założonego poziomu, jednak im dłużej ceny pozostaną niskie, tym większy problem będzie miał Kreml.
Inwestorze, daj się poznać i wygraj iPada Mini
Dodatkowo modernizację krajowego sektora naftowego utrudniają zachodnie sankcje, co może przyczyniać się do dalszego spadku wydobycia. Sankcje nałożone na banki ograniczają natomiast możliwości finansowania kolejnych inwestycji.
Chcąc ograniczyć wpływ wahań cen na światowych rynkach na kondycję finansów państwa, dwa lata temu władze Rosji przyjęły regułę nakazującą opieranie budżetowych kalkulacji o długoterminowe prognozy cen. Założony ostatnio cel kształtował się na poziomie 93 dolarów za baryłkę, natomiast nadwyżki miały być przekazywane do specjalnego funduszu rezerwowego „na czarną godzinę”.
W rozmowie z agencją Bloomberg główny ekonomista banku VTB Władimir Kołyczew stwierdził, że w razie potrzeby Kreml może zawiesić transfer środków do funduszu, który w tym roku miał wynieść 300 mld rubli (8,3 mld dolarów). Obecnie w funduszu zgromadzono 87 mld dolarów – środki te są inwestowane głównie w "bezpieczne" obligacje państw zachodnich.
Neail Shearing z brytyjskiej firmy analitycznej Capital Economics uważa, że w przypadku spadku ceny ropy Urals do 85 dolarów za baryłkę, deficyt budżetowy Rosji wyniesie 3%. W takim wariancie wszystkie środki zgromadzone obecnie w funduszu wystarczyłyby zaledwie na jeden rok.
Z ewentualnego ryzyka zdają sobie sprawę władze Rosji - docelowo fundusz ma sięgnąć poziomu 7% PKB, co według oficjalnych prognoz możliwe jest już w 2019 r. Zdaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, dopóki to się nie stanie, Rosja wciąż będzie narażona na negatywne skutki znaczącego spadku cen ropy.
/mz

























































