

Ponad 2 mln Polaków opóźnia się ze spłatą zobowiązań. Część z nich jest w sytuacji, z której praktycznie nie ma wyjścia – ich dochody zapewne nigdy nie pozwolą na spłacenie narosłego długu. Już jesienią osoby tkwiące w pułapce zadłużenia zyskają szansę na powrót do życia z czystą kartą.
O nowelizacji prawa upadłościowego pisaliśmy już na początku roku, gdy projekt zbliżał się do finalnej wersji. Wczoraj został on przyjęty przez Sejm i wejdzie w życie prawdopodobnie jesienią. Dla osób przytłoczonych długiem będzie to prawdziwa rewolucja. Do tej pory ogłoszenie upadłości konsumenckiej było nie tylko trudne, ale i kosztowne. Teraz ma zniknąć kilka istotnych przeszkód i bankructwo stanie się jednym z możliwych wyjść z pozornie beznadziejnej sytuacji.
Co warto wiedzieć o „drugiej szansie”?
Rozważający ogłoszenie upadłości konsumenckiej powinni być świadomi, że oznacza to utratę całego majątku, łącznie z posiadanymi nieruchomościami. Ten element nie zmienił się w nowej ustawie, ale dodano możliwość ogłoszenia „łagodniejszej” wersji bankructwa. Polega ona wypracowaniu układu z wierzycielami pod nadzorem sędziego-komisarza. W takim przypadku może likwidacja majątku może zostać wstrzymana, czyli dłużnik będzie mógł zachować np. należące do niego mieszkanie.
Najważniejsze z punktu widzenia upadłego nowości w prawie to:
- Znaczne uproszczenie warunków wstępnych – sąd odrzuci wniosek tylko wtedy, jeśli do niewypłacalności doprowadziliśmy umyślnie lub w skutek rażącego niedbalstwa. Zbankrutować będzie można raz na 10 lat.
- Będzie można zbankrutować nawet, jeśli mamy tylko jeden dług (np. kredyt hipoteczny).
- Zmniejszenie kosztów procedury – będzie znacznie taniej. Ogłoszenie wzywające wierzycieli do zgłaszania roszczeń będzie publikowane w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, a nie w prasie. Wynagrodzenie syndyka w pewnych sytuacjach zostanie pokryte tymczasowo przez Skarb Państwa.
- Plan spłaty narzucany przez sąd będzie obowiązywał przez 3 lata. Taki plan może przewidywać umorzenie zobowiązań po zakończeniu okresu finansowego rygoru.
- Możliwe będzie umorzenie zobowiązań upadłego nawet bez ustalenia planu spłaty, czyli natychmiast – jeśli sytuacja dłużnika w ocenie sądu jest tak zła, że nie będzie on w stanie dokonać jakichkolwiek spłat.
- Sprzedażą majątku może zająć się sam upadający – jako pełnomocnik syndyka.
- Jeśli bankrut ma nieruchomość, to po jej sprzedaży (lub wyjątkowo także zaliczkowo) może otrzymać środki wystarczające na wynajęcie mieszkania przez 12 do 24 miesięcy (do tej pory górnym limitem był rok).
Długo wyczekiwana ulga
Na pilną reformę upadłości konsumenckiej czekaliśmy od kilku lat. Istniejące do tej pory regulacje były tak restrykcyjne, że tylko nieliczni decydowali się na wykorzystanie tej furtki, a pomyślnie przez cały proces przeszła zaledwie garstka zadłużonych. Nowe przepisy dają realną szansę na powrót do normalnego życia osobom, które z losowych często powodów znalazły się w finansowych tarapatach. Prawdopodobnie spowodują one także, że wierzyciele staną się bardziej elastyczni w negocjacjach z dłużnikami. Do tej pory zakładali oni, że większość zalegających ze spłatami nie ma szans na „ucieczkę w bankructwo”. Teraz nie będzie już można mieć takiej pewności.
Czas pokaże, w jaki sposób sądy będą podchodzić do rozstrzygania konkretnych spraw. Szczególnie istotna okaże się praktyka dotycząca osób w beznadziejnym finansowym położeniu – czy umarzanie zobowiązań bez „czyśćca” w postaci planu spłaty będzie stosowane wyjątkowo? Można mieć nadzieję, że po latach zaniedbań doczekaliśmy się w końcu rozwiązania, które ma szansę zadziałać w praktyce i sprawić, że upadłość konsumencka przestanie być tylko papierową fikcją.
Michał Kisiel





























































