Chiński sektor bankowy ma coraz większe problemy z nieterminowo spłacanymi kredytami. Ze względu na swą wielkość złe długi chińskich banków mogą stać się zapalnikiem kryzysu finansowego, który przyćmi ostatnie załamanie kredytowe w USA.
W 2013 roku 10 największych chińskich banków przyznało się do 588 mld juanów (94 mld USD) nieterminowo spłacanych pożyczek. To o 21% więcej niż rok wcześniej i najwięcej od 2009 roku. Szybko rosnący wolumen kredytów opóźnionych zapowiada nadchodzącą falę złych długów. W pierwszym kwartale tempo przyrastania opóźnionych pożyczek jeszcze przyspieszyło: ich wartość nominalna zwiększyła się o 54 mld juanów, osiągając 646,1 mld CNY. Był to największy kwartalny przyrost od 9 lat.
Oficjalnie w chińskich bankach tylko 1% udzielonych kredytów uznaje się za stracone – czyli niemożliwe do odzyskania. Taki status kredyt otrzymuje po przynajmniej 181 dniach opóźnienia w spłacie i gdy bank uzna, że należności nie uda się już odzyskać. Kredyt staje się „opóźniony”, gdy opóźnienie w spłacie przekracza 91 dni.
Tyle że mało kto wierzy w to, że chińskie banki mają problem z zaledwie 1% kredytów. Wśród 16 notowanych na giełdzie banków średnia relacja kapitalizacji do wartości księgowej wynosi 0,77. Oznacza to, że inwestorzy wliczają w ceny znaczącą utratę wartości udzielonych kredytów. Zdaniem analityków taka wycena implikuje oczekiwania na wzrost wskaźnika straconych kredytów do 5,8%.
Za tymi z pozoru niewinnymi procentami kryje się ogromne niebezpieczeństwo. Tylko przez ostatnie 5 lat chińskie banki udzieliły kredytów na łączną sumę 89 bilionów juanów, czyli równowartość 14,2 bilionów dolarów. To więcej niż suma aktywów wszystkich banków w Stanach Zjednoczonych. Mówiąc wprost: przez 5 lat Chiny wyhodowały sobie bańkę kredytową większą od całego systemu bankowego USA.
W warunkach istotnego spowolnienia wzrostu gospodarczego, bańki na rynku nieruchomości i coraz częstszych przypadków bankructw przedsiębiorstw wystarczy niewielka iskra, aby doprowadzić do lawinowego wzrostu złych długów w chińskich bankach. Przy takiej skali działalności nawet gigantyczne rezerwy walutowe Ludowego Banku Chin (3,95 bln USD) wcale nie wydają się takie duże.
Chinom grozi potężny kryzys bankowy, który może doprowadzić do zapaści w drugiej gospodarce świata i czołowym konsumentem surowców. Gdyby doszło do realizacji tego scenariusza, to kryzys będzie miał charakter globalny i może być jeszcze głębszy niż załamanie, które w 2009 roku nastąpiło po pęknięciu kredytowej bańki w Ameryce.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



























































