Przecież misja Eagle Eye to porażka. Pomyślcie troszkę logicznie. Wystrzelili najbardziej (jak do tej pory dla Polski) zaawansowanego satelitę w KOSMO i stracili z nim łączność z powodu JAKIEJŚ awarii, nie wiadomo z jakiej. Fakty są takie, że gdzieś (bo oni nie wiedza gdzie to lata) w kosmosie lata sobie trochę złomu, który nie działa. Naprawić się tego nie da, no bo jak? coś nie działa, można tylko zgadywać co, i tyle w temacie. W komunikacie podali, że szukają tej satelity poprzez teleskopy naziemne wyliczając trajektorię lotu z przed awarii.. czaicie? powiedzieć, że to jak szukanie igły w stogu siana to duże nadużycie :) Prezio dodał jeszcze, że misja nie jest stracona argumentując to ty, że jak satelita ustawi się w odpowiednią stronę do słońca, to może się włączy. Przecież to jakby powiedzieć, że Polska reprezentacja piłki nożnej ma szanse wygrać mistrzostwa świata w piłkę, wystarczy, że wszystkie drużyny biorące udział w turnieju oprócz Polski zrezygnują.... "Mikrofalę" można spisać na straty.