Apropos artykułu
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Banki-utrudniaja-uzyskanie-SKD-UOKiK-analizuje-skargi-8793498.html - poczułem się wywołany do tablicy w zakresie raportu Santander Bank Polska, który chwali się korzystnymi wyrokami SKD (ważne: wyrokami z I instancji), co odczytuję jako próbę zniechęcenia kredytobiorców do korzystania ze swoich uprawnień i składania powództw z tytułu SKD przeciwko bankom.
Sytuacja obecnie wygląda tak jak na początkowym etapie pozwów frankowych i w sprawach o zwrot prowizji kredytowej po wcześniejszej spłacie kredytu konsumenckiego. Dopiero, gdy zaczęły zapadać wyroki TSUE (m.in. wyrok TSUE z 2019 r. C-383/18), nagle sądy polskie o 180 stopni zmieniły swoje stanowiska (za co osobiście uważam, że powinny być wszczęte co najmniej postępowania dyscyplinarne wobec niektórych sędziów, ponieważ nie można wszystkiego (braku wiedzy prawniczej, braku znajomości prawa, orzecznictwa TSUE, braku należytej staranności, a czasami wręcz głupoty) uzasadnić niezawisłością sędziowską.
Obecnie w TSUE są trzy postępowania wszczęte po pytaniach prejudycjalnych złożonych przez polskie sądy w sprawach dotyczących SKD. Z czego prawdopodobnie w najbliższych tygodniach zapadnie wyrok w jednej z nich – sprawa C-472/23, który wywoła powtórnie – jak to już miało miejsce w przeszłości – ten sam skutek, że polskie sądy będą zmuszone zmienić swoje orzecznictwo. I oczywiście nikt nie poniesie za to odpowiedzialności, zwłaszcza w tych sprawach, w których zapadły już wyroki na niekorzyść konsumentów, a przecież można było chociaż zawiesić postępowanie krajowe w danej sprawie i poczekać do momentu, aż wypowie się TSUE. No, ale oczywiście znowu wracamy do niezawisłości sędziowskiej….
Dlatego banki oczywiście jeszcze, póki mogą – będą przedstawiać swoje raporty uwzględniające wyroki, które zapadły w sprawach SKD przed rozstrzygnięciem TSUE. Choć twierdzę, że do tych raportów należy podchodzić z dużym dystansem, bowiem po pierwsze – w większości są to wyroki pierwszoinstancyjne, i w drugiej instancji (gdy będzie już znany wyrok TSUE) orzeczenia takie ulegną zmianie. Po drugie nie ma żadnych narzędzi pozwalających na weryfikację tych raportów. Po trzecie – z mojego skromnego doświadczenia procesowego wynika, że wyroków korzystnych dla konsumentów przybywa i mam poważne wątpliwości, czy one są brane pod uwagę przy raportowaniu.
Ciekawy jestem również, czy banki z taką samą pieczołowitością będą udostępniać kolejne raporty obejmujące wyroki dot. SKD zapadłe po ogłoszeniu orzeczenia/orzeczeń TSUE, które jak dobrze wiemy od lat mają charakter silnie prokonsumencki.
Znamienne jest również to, że aby konsumentom zapewnić należytą ochronę prawną – konieczne jest każdorazowo angażowanie TSUE, z czego można wywodzić wniosek, że nasze sądy mentalnie nadal trwają w systemie prawnym lat 90. A tylko przypomnę, że jesteśmy już ponad 20 lat w strukturach UE, co wiąże się m.in. z obowiązkiem stosowania prawodawstwa unijnego i orzecznictwa TSUE. Ile więc musi jeszcze upłynąć lat, aby sądy polskie zaczęły respektować prawo unijne i abyśmy przestali być rekordzistami pod względem pytań prejudycjalnych, które trafiają z Polski do TSUE.