Do wszystkich , którzy odpowiedzieli na ten wpis. Była to odpowiedź, na prośbę rankora2.
Każda firma jest inna. Bardziej chodziło o pokazanie, że z upadłości i to każdej, można wyjść. A teraz do konkretów, związanych z tytułem tematu. Piszecie, że BOMI zamyka sklepy.
Zadam pytanie, co by się stało a gdyby nie ogłosiła upadłości ? Oczywiście czysto teoretycznie, bo w praktyce władze były zobowiązane do jej ogłoszenia,:
musieli na bieżąco spłacać zobowiązania - teraz nie muszą,
mogli dostać wypowiedzenie wszystkich umów najmu (nawet w tych rentownych lokalizacjach)- teraz nie mogą,
banki mogły wypowiedzieć rachunki bieżące - teraz nie mogą,
mógł wejść komornik - teraz nie
itd.
O rentowności, że sprzedaży , już pisałem , więc nie będę wracał. Powiem tylko, że wystarczy czytać rachunek wyników, aby zobaczyć, że zysk na niej był wysoki ( cztery takie zyski i spłacone zobowiązania). Problemem były koszty zarządzania i obsługi zadłużenia, które powodowały olbrzymia stratę. Ich ograniczenie o 50 % czyni działalność BOMI opłacalną i zdolną do zaspokojenia wierzycieli oraz spełnienia warunków układu.
Trzeba tylko, jak najszybciej do niego doprowadzić oraz przywrócić płynność = działalność = nowa emisja. O klientów bym się nie martwił, Wrócą.
Zaznaczam, że nie twierdzę, że BOMI się uda. Twierdzę, że o ile kluczowe decyzje zapadną, to BOMI ma duże szanse, stanąć na nogi. Jeśli nie to znajdą, się w sytuacji nie do pozazdroszczenia.