Ograniczę się tylko do kilku lat. Vistula, Duda, Odlewnie, Monnari. Polecam zwłaszcza przypadek Monnari bo też miała sklepy w galeriach handlowych. Tam zaczęto od upadłości likwidacyjnej i zawarto układ. Dziś, za I pół.. ma zysk netto ok. 910 tys. przy stracie za taki sam okres roku ubiegłego -3 099 tys. Jak widać można.
Rozliczenie Zarządów jest ważne, ale dla powodzenia kluczowe jest zawarcie układu, znacząca i trwała redukcja kosztów oraz zapewnienie płynności ( poprzez uzyskanie środków z emisji).
Zawsze jeśli podczas prowadzenia postępowania upadłościowego komisarz dojdzie do przekonania, że likwidacja daje gwarancje na większe i pewniejsze odzyskanie należności przez wierzycieli, to będzie musiał wystąpić o zmianę sposobu upadłości. Zgodnie z teorią, jeśli banki sprzeciwiły by się zatwierdzeniu układu, to zdecyduje czy pozostali wierzyciele na innych listach go zaakceptują. Jeśli tak i będzie to większość list, to do układu i tak dojdzie. Wtedy banki odzyskają tyle ile otrzymałyby gdyby doszło do likwidacji (oczywiście wg. wartości szacunkowej). Tak więc bankom nie opłaca się dążyć do upadłości, za wszelką cenę bo z układu mogą odzyskać więcej. Jak nie to i tak otrzymają tyle ile z likwidacji. Na dodatek mogą składać swoje propozycje do układu.
Komu zatem może zależeć na likwidacji ? Ano temu kto liczy, że w wyniku licytacji zapłaci znacznie mniej za majątek lub spółkę zależną, niż musiałby zapłacić na rynku.
Dlatego potrzebna jest kontrola.