Kolejny raz ING wpisuje się w narracje negatywną. Robi to przed publikacją rocznych wyników, które mogłyby "niebezpiecznie" podnieść kurs akcji. Wiec to, co zrobiło ING to prewencyjne obrzydzenie akcji rynkowi, aby można było nadal skupować je w cenie, która tylko dla pewnych osób jest atrakcyjna i obrót nimi opłacalny.
Jeszcze kilka miesięcy temu uzasadniano obecną wycenę złymi wskaźnikami. Te wskaźniki za chwilę będą zupełnie inne - dużo lepsze. Nagle zaczęto analizowanie przyszłości i dokonywanie prognoz. Tylko jak do tego się ma opinia Zarządu, że wskaźniki nie odzwierciedlają sytuacji w spółce?
Czy ta rekomendacja ING jest LEO-warta?