Podziwiam optymizm ale niestety nie znasz realiów rynku drogeryjnego w ogóle a już rynku drogeryjnego w Polsce w szczególności. Jedyna liczącą się siecią której jeszcze nie ma w Polsce jest DM Drogerie Markt. Zatem czemu nie biorą za przysłowiowego centa Kerdosa i Dayli? Ano dlatego, ze jakiś czas temu zawarli przyjacielskie porozumienie z Rossmannem że w zamian za nie przeszkadzanie im w ekspansji na Węgrzech polski rynek sobie odpuszczą. A co do innych graczy: Rossmanna taka siec jak Dayli nie interesuje ( w zasadzie jedynym rynkiem gdzie R przeprowadził jakiekolwiek akwizycje to były Niemcy) - to nie ten format sklepów i prowincję też już mają dobrze obstawioną, Natura (nr 2 na rynku) rozważała przejęcie tego shitu gdy padał Schlecker ale na szczęście rozsądek wygrał z emocjami. Hebe też inny format a przede wszystkim interesują ich lokalizacje klasy A a nie C i D (zresztą Hebe jest mniej zyskowna niż zakładano - lepiej Jeronimo Martins wychodzi handel żywnością niż ściganie się z Rossmannem i Naturą (wspominam te 2 sieci bo po nich i Hebe to długo, długo nic) . Sieci franczyzowe typu Laboo, Kosmeteria, Jasmin, Koliber ? Nie mają własnych sklepów należących do sieci - to organizacje niezależnych sklepikarzy. Piszesz że wrzucić towar i wszystko hula? A kto da ten towar praktycznie bankrutowi. A dziewczyny za minimalna krajową (bo tyle im tam płacą o ile z wypłatą nie zalegają) z palcem w dziurawym bucie znajdą raz dwa inna robotę. Może Nowakowska namówi Kalycioka żeby sypnął kasą ale tu trzeba nie 5-10 milionów ale grubo więcej.