Masz coś przeciw emerytowanym nauczycielom?... ;-D
Bo tak o nich piszesz, jakby byli kimś gorszym.
No, ale powodu do dumy swoim polonistom nie dajesz.. ;-D
I od kiedy to tylko do polonistów należy obowiązek poprawnego i kulturalnego używania własnego języka? ;-D
Ja moge być cieciem w bomi lub sądzie, krawężnikiem w policji albo woźnym w szkole, dziennikarzem lub moderatorem, studentem lub emerytem, biologiem albo inzynierem - jako każdy z nich bym wysmiewał cię za ortograficzne nieuctwo... ;-D
I powinienes zauważyć, ze do nikogo nie przyczepiałem się za literówki. Nawet do ciebie.
Ale tym mnie rozbawiłeś:
"Ale widocznie żle nauczasz, skoro żle odbieram twój przekaz..."
No tak, skoroś ty taki madry inaczej, to winni są twoi nauczyciele, a nie ty... ;-D
A teraz już serio i o bomi.
Bomi wg mnie jest tyle warte, na ile je wycenia rynek - ten biznesowy (potencjalni kupcy, chętni do fuzji lub przejęcia) i giełdowy (co pokazuje kurs, a jeszcze bardziej - obroty)...
To wszystko. Proste.
No i bomi jest juz formalnym i nieformalnym bankrutem...
Skoro zgłoszono tak śmieszną sumką wniosek o jego upadłość, a potem samo bomi o to poprosiło...
IMO - najbardziej wizerunkowo bomi jest bankrutem.
W tym wzgledzie - totalna porażka i to od dawna.
I to na własne życzenie zarządów oraz wszelkich insiderów.
Chętnych na BOMI lub jego składniki majątkowe wciąż nie widzę.
Sam wiesz najlepiej, ile było tu bomibajek było. Chocby Romanowskiego.
I to też jest część wizerunkowego bankructwa, tak jak puste półki, zamykane sklepy czy wywalenie (choć już powrócili) centrali na bruk...
A póki nie wyjaśnią się wszelkie wątpliwosci, nie zostana ostatecznie ustalone wierzytelności, KOLEJNE RATUNKOWE EMISJE i sprawy układowe - chyba tych chętnych na bomi szybko nie zobaczymy.
No i nadal uważam, ze wcześniej, przy obecnym bomichaosie i narastających stratach oraz roszczeniach pracowniczych - może jednak dojść do przejścia w upadłość likwidacyjną.
Taki jest mój przekaz.
A dorabianie do tego - jak ty to robisz - wszelkich teorii spiskowych jest tylko szukaniem samousprawiedliwienia własnej wtopy i porażki.
Ale nie zabraniam ci fantazjować. I o bomi, i o mnie... ;-D
Taki urok forum.
A to, co każdy (ja też) pisze, swiadczy o nim...
O moim wieku, zawodzie, a nawet płci (masz pewność, że nie jestem kobietą? bo Kopernik była kobietą - słyszałeś o tym?) mozesz fantazjować, ile chcesz... ;-D
Tyle twojego ;-D
Równie dobrze ja mogę pisać, ze niedouczonym i świeżo upieczonym gimnazjalistą, który niedawno dostał dowód osobisty i zaczął inwestować na gpw. Do tego zacząłbym zmyślać o twym prowincjonalnym pochodzeniu, słabym wykształceniu twoich rodziców itp. Chciałbyś tego? Watpię. I jaki byłby tego sens?
Gdyby tak pisał o tobie sam przed sobą, nie wspominając o czytelnikach forum, wychodziłbym na idiotę.
Bo ile to moje pisanie o tobie miałoby wspólnego z prawdą? Pewnie tyle, ile twoje zmyślanie o tym, ze piszę na czyjeś zamówienie... ;-D
Ale mnie nie przeszkadza to, co zmyślasz czy inni, bo jak wiesz - bawi mnie to... ;-D
I nigdy nie pisałem, ze mam satysfakcję z bomibankructwa czy bomistrat osób wtopionych w tę spółkę.
Dobrze też wiesz, jak od dawna przestrzegałem przed ogromnym ryzykiem wielkich strat na tej spółce.
Wysmiewałem natomiast bomiignorancję i bomiarogancję...
Zaś ryneki i czas potem pokazywał, kto miał rację... ;-D
I co, mam sie czuć winny, ze miałem rację?
Ze jednak jestem madrzejszy od tych, którzy naiwnie zakładali, ze bomi to perła giełdy i bedą tu kosmiczne zyski?
Pisałem o bomi co myślę. I uzasadniałem dlaczego.
Nikt nie ma obowiązku mnie czytać i kierować się moimi uwagami.
A ze stracili ci, co to zloekceważyli - ich strata...
Nie mam z tego powodu ani satysfakcji, ani poczucia winy.
Mają to, na co sami się zdecydowali.
I co najlepsze w tym wszystkim - wbrew moim przestrogom.
Satysfakcję mam TYLKO z trafności własnych przewidywań i oceny spółki.
I dobrze o tym wiesz od dawna.
Czasem miło się też mi czyta, gdy przyznają rację. Zwłaszcza ci, co poczatkowo na mnie klęli, wyśmiewali, grozili itp.
Bo potem mieli klasę przyznać się do błędu w swoim rozumowaniu i przyznania mi racji na forum.
Choc nie musieli.
I dobrze o tym takze wiesz.
Zaś polemika z tobą czy podobnie piszącymi - to juz tylko bonus, taka trzeciorzedna rozrywka, bo taki urok forum...
Ale wracajac do bomi - ta spółka bedzie miała jakąś wartość, jak wyjasnią się kwestie wierzytelności, decyzje sądowe (rabat), uchwały walnego, losy zaległej emisji, poznamy ostateczny kształt i wielkość pracowniczych roszczeń itp. fundamentalne sprawy.
A na razie - jest łowienie naiwnych przez już wtopionych, choć są tacy, których łowic nie trzeba, bo sami szukają bomiwtopy i myślą, ze wiedzą wszystko o spólce i jej przyszłości. A kupujac teraz bomi myslą, ze zlapali Pana Boga za nogi... ;-D
Ty dzieki mnie sporo już wiesz o bomi i dobrze wiesz, jak często miałem racje.
Jak dotąd - wszystkie moje "Niemożliwe?... Zobaczymy...;-D" - zisciły się.
Sam więc oceń, jak to siędzieje, ze jednak tak długo ja trafniej oceniam spólkę od ciebie? Może własnie dlatego, ze patrzę racjonalnie, sceptycznie i bez myslenia zyczeniowego?....
Uwierz, gdybym zauważył choć jedną przesłankę fundamentalną do zmiany trendu, to najpierw obkupiłbym sie w bomi, a potem bym o tym pisał...
I sam wiesz, jaki byłby szok: rankor kupił bomi!...;-D
Wtedy dopiero byłaby tu jazda... ;-D
Albo i nie. Bo przecież sam podkreślasz,
ze nikt tu moim zdaniem nie przejmuje się... ;-D
I zarabiałbym wtedy na bomi. Ale wciąż tu nic takiego fundamentalnie pozytywnego nie widzę.
Zaś twoje nawiązywanie do tego, co było przed rokiem... - jak to się ma do zamykanych sklepów i zjazdu kursu na poziom 0,2x?
Mozemy sobie p[owspominac czasy, gdy fundy wchodziły w bomi a kurs był po 15 zeta... I co z tego?
Nie widzę nic, co w ciagu ostatnich miesięcy poprawiło sytuacje bomi.
Przeciwnie. A rynek i czas tylko potwierdzają moje przypuszczenia, a nie twoje...
I nawet gdybym już nie podśmiechiwał się z ciebie - czy to w czymkolwiek zmieni sytuacje bomi?
Myslisz, ze gdyby przez tydzień nie pisał, to co? kurs odpali w górę?
Czy to ja zarzadzałem bomi? Czy to ja ukrywałem sytuacje spółki?
Przeciwnie, obnażałem wszelkie słabości, jakie dostrzegałem, lub pisałem o zagrożeniach, jakie przewidywałem.
I właśnie pod tym względem jestem mądrzejszy od ciebie czy innych, którzy nieadekwatnie oceniają bomirzeczywistość ulegając bomiiluzjom myslenia zyczeniowego.
I teraz piszę serio, bez ironii.
Nie jako egocentryczny przemądrzalec, ale jako ktoś, kto coś jednak wie o bomi i ocenianiu spółek...