I chyba to jest najb.wymowne - moze oni już tam chyba nie mają ludzi (kompetentnych) do ratowania bomi, skoro tak forsują tę marchewkę...
Bo tu nie chodzi o jednorazowe zadziałanie naprawcze, ale o pracę WIELOLETNIĄ.
Prokurenci pouciekali, członkowie zarządu składali rezygnacje, szef RN, główny zaopatrzeniowiec...
Nawet jak pozatrudniaja nowych, przecież od razu wszystkiego nie ogarną.
O pomniejszych nie wspomina się, a przecież to oni ciągnęli wózek lub świecili oczami za spółkę i jego zarządy...
A mija 9.miesiąc bomiagonii, zaś kasy jak nie ma znikąd takl nie ma.
Nawet zadnej nieruchomości nie sprzedano...
Ile wiec wart RYNKOWO jest bomi i rabat - więcej czy mniej wg kursu giełdowego?
Bo zaczyna to wygladać jak rdzewiący maybach (przepraszam producenta i poisiadaczy maybachów), którego nikt nie chce, bo zwyczajnie nie jest w stanie go utrzymać, nie wspominając o podróży.