„Śpioszek” - milioner…?!
Chcąc nie chcąc, moi stali bywalcy podrzucają mi różne „ciekawostki” dotyczące „wypadku” Posła Litewki. A ja naprawdę chciałbym już tak SAM DLA SIEBIE i dla higieny psychicznej ten temat skończyć, bo kto już wie, że to raczej NIE BYŁ wypadek, to już WIE, i wie też, gdzie zasięgnąć dalszych informacji i podejrzeń…
A kto wierzy w oficjalną wersję, temu nawet nagranie z kamerki zamontowanej w samochodzie „śpiocha”, który ze stoperem w ręku, odliczając 3… 2… 1… skręca w lewo (tzn. „zasypia”) w idealnym momencie… dla takich to nawet nagranie z tego „wypadku” nie będzie żadnym dowodem!
Ot, „dziadek” pracował długo i dużo, bo ma do spłacenia kredyt. Zabawne, bo gdy niby nie miał hajsu na raty kredytu i dlatego brał jakieś fuchy i się "przepracowywał", to jednak bez problemu wyciągnął, jak magik z kapelusza 40 tys. na kaucję, bo dostał spadek po rodzicach…
A co tam!, trzyma "dziadek" hajs na marnie oprocentowanej lokacie, albo w słoiku lub w skarpecie, bo szkoda mu tym spadkiem spłacić 2x wyżej oprocentowany kredyt... - czego nie rozumiecie?!
.
To w końcu on jest biedny i dorabia na 2 zmiany, zasypiając przez to zmęczenie tą pracą za kierownicą w środku dnia, czy jednak 40-tysięcy złotych to dla niego tylko otworzenie odpowiedniej szuflady w komodzie i przeliczenie właściwej ilości banknotów?