Łukasz był niezwykle niewygodny dla swojej partii, a także dla wielu osób i organizacji. Bezkompromisowo obnażał patologie systemu. Od pewnego czasu krążyły głosy, że zamierza ujawnić informacje, które wstrząsną polską sceną polityczną i że planuje opuścić szeregi Lewicy.Zginął tragicznie – jechał na rowerze, gdy uderzył w niego samochód. Pojawiają się dwie wersje wydarzeń: że kierowca zasnął lub zasłabł. Dla wielu brzmi to jak „idealne alibi”. Sam Litewka na swoim profilu badał nastroje społeczne względem obecnej władzy, co prowadzi do smutnego wniosku, że to właśnie dla rządzących był najbardziej niewygodny.
Mimo przynależności do Lewicy, potrafił zjednać sobie ludzi z każdego obozu. Kochał człowieka i wiedział, że misją posła jest służba innym, a nie własne korzyści. Był prawdziwym przyjacielem biednych, osób w kryzysie bezdomności, wykluczonych i wyśmiewanych. Przede wszystkim jednak był wielkim przyjacielem zwierząt.Był w Lewicy, a jednocześnie spędzał jej liderom sen z powiek. Był ich zmorą, co daje wiele do myślenia. Trudno znaleźć drugiego takiego polityka, który robiłby tyle dla ludzi i zwierząt, poruszając przy tym tak trudne tematy jak fałszywe zbiórki czy pedofilia. Ponoć planował nagłośnić problem zoofilii, co mogłoby wstrząsnąć całą polską polityką.