Wedelku, z mojej perspektywy czas na branie wiadrami był jak akcje chodziły po 8-13zł - teraz co najwyżej uszczknę sobie szklaneczkę może trzy, raz na jakiś czas.
Hazardu nie było tu nigdy - Biofund nie obejmowałby akcji po 44zł gdyby nie wiedział w co wchodzi. Wystarczyło sobie prześledzić dorobek nowej kadry i rynek diagnostyki kardio, żeby wiedzieć, że tu będzie dobrze. Spekulacyjnie można było również liczyć na odbicie, które wówczas wynikało z AT i kto grał pod spekułe mógł wyjść przy 46. Tu od samego początku były dobre fundamenty, spółka wciąż zarabiała, miała technologię i doświadczenie, Biofund zapewnił w finasowanie na kilka lat do przodu, a akcje były wówczas na maksa zdołowane. Nie było lepszej i pewniejszej spółki w tamtym okresie i prawdę mówiąc to jest wciąż topka ze spółek na GPW, która wciąż jest wyceniana grubo poniżej swojego potencjału. (Pomijam typowe spekulacyjne twory typu Będzin etc. - to są właśnie spółki typu czysty hazard)
A wielomiesięczny shitposting jako całość - twój i kolegów - miał jak najbardziej wpływ na kurs spółki. Nie znam inwestora, który by nie korzystał z bankiera - nawet jeśli wszyscy się z tego miejsca śmieją to i tak siedzi tu masa giełdowych graczy. Przy obecnych stosunkowo niewielkich obrotach, które tutaj mamy, takim shitpostingiem połączonym z niewielkim kapitałem można zdziałać bardzo dużo, szczególnie po ostrym zjeździe kursu, gdy morale są słabe - przecież tacy jak ty, właśnie na tym żerujecie, dzień w dzień wbijając ludziom szpilę i motywując do sprzedania. Naprawdę będziesz udawać, że wcale to tak nie wygląda? :) Pytanie retoryczne.
Pozdrawiam wytrwałych, którzy mają swój rozum i nie dają się podjudzać karakanom - spółka dopiero zaczyna swoje prawdziwe wzrosty i prawdziwe trzepanie szmalu. Pokonanie malinowej ściany pójdzie szybciej niż tu się niektórym wydaje, a VCAST jest tuż za rogiem :p