Ja dziś zażywałem:
- dwa tosty - na śniadanie,
- zraz wołowy z ziemniakami i buraczkami - na obiad,
- na kolację żona zrobiła sałatkę, w jej składzie zauważyłem: pomidory, rucolę, mozzarellę, cebulę czerwoną, prażony słonecznik, wyczuwałem też oliwę extra virgin. Do tego kromka ciemnego pieczywa.
Jeżeli chodzi o napoje, to z rana była herbata yerba mate cytrynowa, później espresso dolce gusto, i woda niegazowana podczas spotkania służbowego. Obiad, który spożywałem w miłym towarzystwie, popijałem sobie piwem ważonym na miejscu w lokalu z dodatkiem soku poziomkowego. Ok. godz. 18-tej usadziłem dupsko przed telewizorem i oglądając serial "Klan" wypiłem drugie espresso. Wieczorem tradycyjnie herbata Lipton z mlekiem i miodem.
Aha, bym zapomniał - pomiędzy posiłkami przegryzałem sobie orzechy włoskie. Zjadłem też jedno jabłko - odmiana Ligol - pochodzące z sadów Doliny Noteci...