Witam po Nowym Roku !
Doszły 2 nowe strony na forum czyli całkiem sporo. Ale dość o bzdetach.
Kwestia 1.
Redakor Weiss faktycznie okroił temat nie poruszając istoty rzeczy (nie słyszałem ale czytałem na forum "przedruk". Istotą jest to że obywatel polski nie ma obowiazku być prawnikiem (ani korzystać z niego do zrozumienia swoich praw - prawo z natury rzeczy powinno być zrozumiałe aby było przestrzegane - takie są genezy prawa dziś odchodzące w zapomnienie jak wiele innych rzeczy włącznie z terminem "instytucja zaufania publicznego" jaką miał być ZUS) więc stosowanie się do dokumentów mu udostępnianych (poradnik ZUS, info na stronie Ministersta Gospodarki, setki poradników pisanych przez znawców rzeczy - Oni wszyscy byli głupi ?!) jako wykładni prawa powinna być całkowicie akceptowane - mamy przykład że nie jest i co bez wątpienia absolutnie naganne jest wprawadzane ze skutkiem wstecz. Wobec takiego fakty mało kto ma szansę wygrać na podstawie wystawionych zaświadczeń o niezaleganiu czy pozytywnie zakończonych kontroli, zwłaszcza gdy niedawny cały stan rzeczy jest przekreślany przez sąd włącznie z wydawanymi przez owe instytucje dokumentami informującymi o zawieszeniu i procedurach z nim związanych na podstawie zmienionej interpretacji zapisu w ustawie. TEGO POWINNO SIĘ ZABRONIĆ, czyli aby instytucja państwowa (włącznie z ZUS) podająca ogólnie dostępną powszechną informację nie mogła w przypadku podania niewłaściwej skutkami obciążać stosujących się do niej.
Kwestia 2
w związku z j.w. skoro nawet własne dokumenty wydane przez ZUS i ministerstwa są dziś uważane za niebyłe to wobec zmiany interpretacji a nie zmiany przepisu, jedyną rzeczą która pozwoli poczuć nam się bezpiecznie jest co ?
Chyba tylko ustawa która uniemożliwi zaprzeczenie stanowi jaki istniał w latach 1999-2004 w związku z zawieszeniem. Bo jakiemu dokumentowi jeszcze można ufać !?!?
Wobec ostatnich faktów żadnemu, również żadnemu prawnikowi a nawet żadnej interpretacji wydawanej przez kogokolwiek.
Czyli mamy prawo które może być równie dobrze napisane po chińsku - byłoby tyle samo warte co obecne zagmatwane i często przeczące sobie przepisy (dodajmy jeszcze różnice językowe między wersjami językowi a nawet w polskim bywają znaczące - co widać po np. wycofywanych przez 1 słowo ustawach !).
Kwestia 3
Czy prawo nam może pomóc ?
Po 2 tygodniach przeglądania tego forum mogę powiedzieć że obecne prawo nie może nam pomóc metodą, którą można uznać za oddającą w pełni sprawiedliwość - nie mam co do tego złudzeń. Ponieważ każdy sąd może sobie wydać własny wyrok, to działa przede wszystkim wg. aktualnie interpretowanego (przez ZUS dodajmy) przepisu który jest przeciw nam skoro odrzuca się wcześniejszy stan rzeczy oraz co j.w. Czy pomogą nam prawnicy który zdaje się radzą nam nieco na tym forum ? - niestety jakby gowżdziem w tej sprawie są ich koledzy w ZUS i przecież prawnicze a nie nasze "interpretowanie" prawa również przez tamtych.
Nie pomogą przywróceniu stanu rzeczy z lat po 1999, ale mogą podpowiedzieć sprawy mocno pomocnicze takie jak np. formy odwołań czy nawet metody zorganizowania np. stowarzyszenia.
Za to im dzięki że bywają.
Kwstia 4
Czy skala jest duża - trzeba by być idiotą (lub kłamcą) aby twierdzić że to pojedyńcze. Po zestawieniu podstaw wyroku i wyroku (a także współczynnika "łaskawości" interpretacji ZUS :) z liczbą takich drobnych przedsiębiorców widać że mało kogo to nie dotyczy. Szczególnie lata od 2000 roku były trudne prawie w każdej branży - mało komu zdarzało się nie zawieszać. Problem w tym że ten nawet milion ludzi w ciągu 7 (średnio) lat można spokojnie "załatwić" a w skali kraju to nie będzie dużo w rozłożeniu na ilość sądów w całym kraju i dni w roku oraz ilości innych spraw (i sensacji w prasie).
Na razie mało bo mało kto jeszcze wie. Konkrety za jakieś 5 lat.
Kwestia 5
W sprawie rozłamów oraz
co więc możemy skoro "nic nie możemy" ?
* Dotrzeć do maksymalnej liczby zainteresowanych jeszcze przed czasem i przedstawić im stan rzeczy.
* Zorganizową grupą zmusić odpowiednie instytucje do zabronienia stosowania takich metod jako zmiana interpretacji przez instytucje i stosowanie wstecz ze sktutkiem dla podległego prawu jako absolutnie niesprawiedliwych (to podlega pod UE - tam cały czas mówią że obywatel nie ma równości wobec prawa: obywatel kontra urząd.
Nawet ostatnio wspominali - w grudniu), oraz jednoznacznie podważających zaufanie obywateli wobec państwa i jej urzędów - przy niejasnym prawie obywatel jest często zmuszony korzystać z odpowiednich interpretacji i nieprędko się to zmieni. Państwo nie może zmuszać obywatela aby płacił za jego błędy gdy wydają je instytucje działające w imię prawa w interesie państwa i obywatela (co powinno być tożsame a nie jest).
* no i z rozpędu warto dobrać się do ZUS bo ta instytucja coraz bardziej "śmierdzi". Jeśli tego nie zrobimy, kiedyś przygotuje jeszcze bardziej śmierdzącą bombę. Nawet jeśli nie da się jej zlikwidować to uświadomienie pani Wiktorow że nie jest nietykalną królową stanowiącą swoje prawa może sporo zmienić.
Poza zrobieniem szumu medialnego, trzebe niestety wykazać każdemu Polakowi że takie metody są dziś stosowane i następnym razem mogą dotyczyć jego - to da posłuch sprawie. Brutalne ale konieczne niestety.
Audycje typu "wydali zaświadczenie a teraz nie uznają" mało wnoszą do sprawy bo potrącają jakiś boczny a nieistotny wątek który porusza słabszą wersję istoty rzeczy - podważenie indywidualnego zaświadczenia zamiast globalnego i opublikowanego dokumentu (i innych) - "wystawić" należało znacznie silniejszy argument a identyczny jeśli chodzi o genzę. Zastanawiam się tylko czy to było celowe czy np. zadziałały siły wyższe może w postaci dyrekcji radia, bo w istocie rzeczy Red. Weiss musiałby rozmawiać o tym co wyżej pisałem - samopodważaniu przez państwo zaufania do siebie i prawa a to groźny temat.
Faktycznie działający niech piszą do Skladka@ a pozostali robią szum na forum :)