Oj biedny qubequ. Wszedłeś w narrację spiskowej teorii dziejów, idealnie wpasowując się w to forum. Jeżeli już ktoś nie wyznaje jednego poglądu okazuje się podstępny, mały, do zrugania przez wspaniałych inwestorów.
Czytając Twój wpis o szybko kończących się cyklach mam jedną tylko refleksję. Tak wyglądają dawcy kapitału. Życzę Tobie i innym wieszczom wzrostów, aby compremum, z którym ożeniliście się 20-50% wyżej, zaczęło rosnąć wbrew rynkowi, wbrew usdpln, wbrew wojnie, wbrew cykliczności rotacji aktywów. Abyście byli dumni z dobrego obstawienia, z intuicji i posiadania racji.
Trwajcie w tym pisaniu o perspektywach, o działkach do zabudowy panelami, przyszłych kontraktach, bateriach, kolejnych odsłonach przedstawienia, które fundują zarządy swoim wielbicielom.
I absolutnie nie bierzcie pod uwagę analizy wolumenu, at, obciążenia przyszłego wyceny planowanymi inwestycjami, czy takiego szczegółu jak sentyment.
Bo przecież zamiast podążać za rzeczywistością, gdzie konflikt zachodu z krajami surowcowymi oraz perspektywa stagflacji, napędzają naturalny wzrost surowców, lepiej trzymać pieniądze w mało płynnej spółce, na spadającym rynku. Z nadmierną nadzieją, która razem z chciwością, są wrogiem efektywności.
Czy mam ochotę namawiać ciebie na sprzedaż compremum? Absolutnie nie. Obecnie nie masz już wyjścia. Ożeniłeś się z papierem na dłużej. Tylko niestety tak jak to robi blisko 80% tzw.inwestorów, tworząc swoje scenariusze, zamiast podążać za tymi, które są realizowane. Skazany na długiego minusa i nieefektywne pogrążanie kolejnego kapitału w uśrednianie.
Trzymaj się mój ty misiu ptysiowy, parafrazując tekst pewnego tekściarza. Spróbuj nie podniecać się formułą mojego wpisu. Światem rządzi wyobraźnia a nie ograniczenia formy:)