Jestem tu świeży. Gdy sypały się zlecenia sprzedaży po 1,07 zł, wtedy brałem z prawej po 1,10. Później doszli moi znajomi. Mam uznanie do prezesa za stworzenie pomysłu miasta zrównoważonego. Za grosze kupił te 125 hektarów. Inwestował pieniądze akcjonariuszy, którzy chcieliby odzyskać część swoich pieniędzy wychodząc z inwestycji w przedziale 10-30 zł. To byłoby tylko niewielkie zadośćuczynienie za złe kierowanie firmą. Jednak prezes kijem w szprychy. Trudno zrozumieć takich ludzi. Nachapał się korzystając z pieniędzy akcjonariuszy. Jest już w wieku emerytalnym. Jaką będzie miał satysfakcję kiedy przyjdzie koniec życia. Czy będzie się cieszył, że kiedyś (być może)rolował, lub chciał wyautować współudziałowców (partnerów) po 1,5 zł? Ciekawe, czy jego skóra odporna jest na pogardę ludzi?