U mnie gazu pod ranchem nie ma i nie będzie, nawet kanalizy bo za małe zagęszczenie. Z jednej strony plus bo dla takiego sknerusa jak ja to lepiej będzie mieć przydomową oczyszczalnię 2 razy w roku zapłacę za szambelana i z głowy w razie czego. Wody nie ciągnę bo wodociągi se zaśpiewały tyle że głowa boli - wiem zwracają, ale kij im w oko. Głębinową pożyczonymi narzędziami sam se wbiłem i gwizdam na nich póki co mam hydrofor i sika jak z młodego pana.
A o ogrzewaniu pytałem bo sam jeszcze nie myślałem tak daleko, ale docelowo piec na węgiel + kominek z płaszczem.
Kuchnia, łazienka, przedpokój, korytarz płytki z podłogówką, a pokoje delówka z grzejnikami. Alergik jestem a dla mnie kurz unoszący się z podłogi to tragedia. Jeszcze nie wiem czy w ogrodzie zimowym podłogówka czy też grzejniki kanałowe bo daleko będzie mieć by ciągnąć. U fatrów jest już drugą dekadę nowszy model Vismana - poprzedni padł po 20 na gaz wszystko sprzężone z drugim na węgiel kotłem (przeróbka go gwarancji nie podbiją). Ciągnie nieźle staruszkowie płacą za ogrzewanie domu 200m2 mniej jak ja w spółdzielni w Gliwicach za 46m2 króliczoka, u rodziców dom ociepliłem z ojcem 15 lat temu więc dlatego taniej, bo blok to ujnia z grzybnią, matoły ze spółdzielni straty wolą w właścicieli pakować. Kolega mi coś jeszcze napominał o systemie odzysku ciepła z wentylacji - jego autorski bardzo tani pomysł - prosty podobno jak barszcz, nawet Visman chciał go odkupić u niego ale powiedział ni uja. Baniak też myślę dupny na 300 litrów z płaszczem wężownicą i grzałką. Generalnie to myślę że za jakieś 5 lat jak będę ogrzewanie robił to się trendy zmienią, ale teraz póki co czegoś takiego jak wymienniki ciepła gruntowe nawet nie uwzględniam.
PS. Z tym PZU to niezłe jaja, przełamanie trendu jednak tak jak kiedyśpisałem i to bez wyjaśnienia sprawy PEKAO - szok w trampkach