Regularne przerwy w działaniu mobilnego internetu przygotowują Rosjan do izolacji cyfrowej – NBC News
Rosjanie przyzwyczaili się już do ataków dronów, rosnących cen i represji, ale teraz muszą pogodzić się z nową rzeczywistością – życiem bez mobilnego internetu.
Rozpętując wojnę na pełną skalę z Ukrainą, Rosjanie, zamiast obiecanych zwycięstw, otrzymali ataki dronów na własne miasta, gwałtownie rosnące ceny i całkowitą cenzurę . Teraz, w czwartym roku wojny, ich rzeczywistość została uzupełniona o nowe wyzwanie: ludzie są coraz częściej zmuszeni do życia bez mobilnego internetu. „Cyfrowa blokada” jest nie tylko stresująca, ale także sprawia, że wielu czuje się całkowicie odciętych od cywilizowanego świata.
Przerwy w dostępie do internetu mobilnego stały się normą w całym kraju. Władze twierdzą, że środek ten jest konieczny, aby zapobiec atakom ukraińskich dronów, z których niektóre wykorzystują tę technologię do nawigacji. Jednak Rosjanie, eksperci, a nawet radykalni blogerzy prowojenni kwestionują to uzasadnienie, donosi NBC News.
Faktem jest, że ukraińskie drony nadal docierają do celów głęboko w Rosji, podczas gdy użytkownicy nawet na Kamczatce – około 7000 km od granicy z Ukrainą – słyszą, że brak łączności wynika ze „względów bezpieczeństwa”. Z powodu awarii zwykli Rosjanie często nie mogą korzystać ze swoich telefonów w podróży: aby wykonywać połączenia, zamawiać taksówkę czy płacić za zakupy spożywcze.
Dotknęło to małe firmy i zmusiło niektórych ludzi do powrotu do płatności gotówką lub pozostania w domu, aby korzystać z niezawodnego Wi-Fi. Rodzice dzieci chorych na cukrzycę powiedzieli rosyjskim mediom, że nie mogli korzystać z aplikacji do monitorowania poziomu cukru we krwi podczas przerw w dostawie prądu.
Nie tylko odłączenie budzi obawy
Rosyjskie władze coraz częściej wdrażają tzw. „białą listę” – ograniczony rejestr stron internetowych zatwierdzonych przez rząd, do których obywatele mogą uzyskać dostęp za pośrednictwem swoich telefonów podczas przerw w dostawie prądu. To znacznie ogranicza ilość otrzymywanych informacji.
Dzieje się to w obliczu narastających ograniczeń internetowych i „szerszego tłumienia wolności słowa”: zakazów na Instagramie i Facebooku, spowolnienia YouTube'a, ograniczeń dla zagranicznych komunikatorów, takich jak WhatsApp i Telegram, oraz represji wobec usług VPN. I chociaż zamknięcia nie wywołały masowego oburzenia, niektórzy ludzie nadal „próbowali protestować” przeciwko tym środkom.
Abstrahując od oficjalnych wyjaśnień, Rosjanie uważają, że Kreml wykorzystuje blokady, aby przygotować rosyjskie społeczeństwo na „północnokoreański” model internetu – taki, który będzie podlegał silnej cenzurze i ograniczeniom.
Tymczasem niektórzy urzędnicy apelują do mieszkańców, aby potraktowali awarię jako okazję do „cyfrowego detoksu”. Gubernator obwodu orłowskiego Andrij Kliczkow powiedział, że niedogodności te są niczym w porównaniu z „heroizmem” rosyjskich żołnierzy na Ukrainie.
Zwalczanie ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych
Wiele ukraińskich dronów korzysta z wielu systemów nawigacyjnych, takich jak GPS, aby łagodzić skutki przerw w działaniu sieci. Zablokowanie dronom możliwości łączenia się z cywilnymi sieciami komórkowymi wymagałoby również od rosyjskiego rządu zamknięcia rozległych obszarów, powiedział Bob Tollast, ekspert ds. działań lądowych w Królewskim Zjednoczonym Instytucie Badań Obronnych (RUSI).
Dodał, że każda próba zatrzymania w ten sposób latającego ładunku wybuchowego może prowadzić do nieprzewidzianych konsekwencji – na przykład zboczenia z kursu (na obiekty cywilne). Jeden z mieszkańców Republiki Czuwaskiej zauważył, że niemal codziennie doświadcza przerw w dostępie do internetu mobilnego.
„Dzieje się tak, ponieważ ukraińskie drony wlatują na nasze terytorium, ale blokowanie internetu najwyraźniej nie pomaga” – podkreślił.
Wybitni rosyjscy blogerzy prowojenni również wyrażają wątpliwości. „Nie ma jeszcze dowodów na to, że odcięcie internetu ma jakikolwiek wpływ na skuteczność ataków wrogich dronów” – napisał jeden z korespondentów wojennych, dodając, że ten środek jest równoznaczny z „zastraszaniem” zwykłych Rosjan.
„Wróg natychmiast zrozumiał, jakie środki zaradcze podejmiemy. I przestawił się na satelity – nie da się ich uciszyć” – napisał inny wojskowy propagandysta, zrzucając winę za awarie na biurokrację i brak wiedzy technicznej wśród najwyższych dowódców wojskowych Rosji.
„Biała lista” witryn
We wrześniu rosyjskie Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało „białą listę” stron internetowych, które pozostają dostępne podczas przerw w działaniu usług, głównie serwisów rządowych, wyszukiwarki Yandex i rosyjskich portali społecznościowych. W listopadzie lista została rozszerzona o niektóre media państwowe, stronę internetową Poczty Rosyjskiej, a także serwisy taksówkarskie i pogodowe.
Niektórzy narzekają, że Telegram, z którego miliony Rosjan korzystają codziennie, aby otrzymywać informacje (w tym powiadomienia o dronach), nie znalazł się na liście, mimo że został stworzony przez rosyjskiego potentata technologicznego Pawła Durowa.
Jak twierdzi Sarkis Darbinyan, prawnik specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie i założyciel organizacji zajmującej się prawami cyfrowymi Roskomswoboda (RKS Global), „białe listy”, wprowadzone jako środek tymczasowy, stały się częścią szerszej rosyjskiej cenzury.
„W każdej chwili rosyjscy urzędnicy mogą wpaść na pomysł – dlaczego nie zastosować tego jako domyślnego modelu dla całego kraju? Istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że w 2026 roku władze przyjmą ten model na stałe” – podkreśla.
Rosyjska Duma Państwowa rozważa obecnie projekt ustawy, która umożliwiłaby FSB żądanie od operatorów telekomunikacyjnych wyłączenia usług komunikacyjnych „w celu ochrony przed zagrożeniami dla bezpieczeństwa obywateli i państwa”. Jednak wyłączenie internetu mobilnego wywołuje „ogromne niezadowolenie” wśród rosyjskiego społeczeństwa, a Kreml nie może tego ignorować, czytamy w raporcie.