Rosyjskim deputowanym zaproponowano „dzielenie się z Putinem odpowiedzialnością za upadek SVO”: głośny skandal na skalę Dumy w Rosji.
Cenzura polityczna w rosyjskich regionach osiągnęła absurdalny poziom, gdzie nawet propozycja pokojowa może skutkować więzieniem. Przewodniczący Dumy Obwodowej Samary Giennadij Kotelnikow oficjalnie potwierdził, że materiały dotyczące aktywisty Grigorija Jeremiejewa zostały już przekazane siłom bezpieczeństwa.
Decyzja o „prawnej ocenie” jego słów zapadła jednomyślnie pod koniec grudnia, ale dopiero teraz wiadomo, że rozpoczęło się aktywne śledztwo. Posłowie byli tak oburzeni uczciwością kolegi, że postanowili działać metodami stalinowskimi, domagając się nie tylko kary, ale także nadania Jeremiejewowi statusu „agenta zagranicznego”.
Całe to zamieszanie zaczęło się po tym, jak Jeremiejew, reprezentujący Demokratyczną Partię Rosji, wygłosił przemówienie tuż przed sesją Dumy. Aktywista nie przebierał w słowach i otwarcie oświadczył, że SVO poniosła porażkę, a odpowiedzialność za to ponosi cały pion władzy, w tym deputowani obwodowi.
Zasugerował, aby jego koledzy zebrali się na odwagę i zaapelowali do Putina o jednostronne zaprzestanie działań wojennych na Ukrainie w ciągu miesiąca. Reakcja „deputowanych ludowych” z Jednej Rosji była natychmiastowa: zamiast dialogu, zorganizowali publiczne pobicie, oskarżając Jeremiejewa o zdradę interesów kraju.
Teraz Grigorij Jeremiejewowi grozi postępowanie karne za piastowanie funkcji obywatelskiej. Kierownictwo Dumy obiecuje poinformować deputowanych o wynikach inspekcji, w rzeczywistości przygotowując grunt pod pokazowy proces. Sprawa w Samarze dobitnie pokazuje, że we współczesnej Federacji Rosyjskiej każda wzmianka o pokoju czy uznanie porażek militarnych utożsamiana jest ze zbrodnią państwową. Deputowani, którzy powinni reprezentować interesy narodu, stali się dobrowolnymi pomocnikami służb specjalnych, niszcząc w zarodku wszelkie opinie opozycyjne.
Podczas gdy Kreml mówi o „jedności ludu”, w rzeczywistości jedność ta jest podtrzymywana wyłącznie przez strach i donosy. Przykład Jeremiejewa stanie się kolejnym wyznacznikiem reakcji rosyjskiego systemu na inicjatywy antywojenne. O ile wcześniej aktywiści byli jedynie wyśmiewani, o tyle teraz próbuje się ich wymazać z pola politycznego poprzez więzienia i piętno zagranicznego agenta. Historia Jeremiejewa to portret współczesnej Rosji, gdzie wezwanie do pokoju brzmi jak wyrok na tego, kto je wypowiada.
Ponad 500 000 obywateli rosyjskich zostało ogłoszonych niewypłacalnymi.
Według danych z 2025 roku obwód swierdłowski znalazł się w gronie pięciu regionów o największej liczbie bankructw wśród osób fizycznych i przedsiębiorców indywidualnych. W ciągu roku liczba zgłoszeń o sądowej sprzedaży majątku w obwodzie wzrosła o prawie 28%.
W ujęciu bezwzględnym obwód swierdłowski wyprzedził Petersburg, gdzie odnotowano ponad 20 000 bankructw. Antyrating tradycyjnie obejmuje również Moskwę, obwód moskiewski i obwód krasnodarski, regiony o wysokim poziomie długu publicznego.
Sytuacja w całym kraju jest jeszcze gorsza: w 2025 roku liczba upadłości sądowych wśród osób fizycznych wzrosła o ponad 31% i osiągnęła prawie 568 tysięcy przypadków. Głównymi przyczynami wzrostu liczby upadłości są spadek realnych dochodów, wzrost kosztów utrzymania oraz nadmierne zadłużenie gospodarstw domowych.
„Formalna „stabilność gospodarcza” deklarowana przez władze rosyjskie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistej sytuacji finansowej obywateli”
Co więcej, ponad 97% spraw wszczynają sami dłużnicy, którzy w istocie przyznają się do własnej niezdolności do spłaty długów. Wskazuje to na kryzys systemowy, który wciąż nie wykazuje oznak szybkiego rozwiązania.