Coś Ty coś Ty... Nic mnie nie tknęło, musiałbym mieć wybujałe ego albo być bardzo mostkowy.Ale uczciwie muszę przyznać że tak kiedyś ego było. Miaaałem, to prawda, pozbywam się bo nie podoba się na górze. Teraz sam się dziwię że potrafiłem w ten sposób. Coraz lepiej widzę jaki to był błąd nakręcać spiralę tej paskudnej energii.Pokój z Tobą, jesteś przenikliwie bystry gość i czytanie Cię na drugim wątku było inspirujące. Zdziwiło mnie tylko że przecież nie atakowałem Cię jakoś osobiście ale pewnie dlatego że pisałem niezgodnie z kierunkiem i tu jestem w stanie zrozumieć. Możemy się umówić że sobie odpuszczę.Zwłaszcza że jakieś dziwne pozytywne symptomy się pojawiły i chyba mi się nie wydaje, szkoda to psuć.Myślę że te przekomarzanki były też dla nas jakąś rozrywką ale łatwo przekroczyć granicę bo nie wiadomo gdzie ona jest a nie zawsze ma się na to ochotę i siły a tu jest robota.Ucinam zatem i zamieniam się w neutrala bo fajnie też czasem posiedzieć na widowni.
Pozdrawiam.