Piękny poemat mrcn, sprowadzający się do tego że strata kilkaset tysięcy jest do przeżycia a tak naprawdę trzeba grać wielką kasą. Wszystko fajnie. Tylko że nikt z was, cytujacych Buffetta nie wspomina NIC o tym, że warunkiem koniecznym wielkiej inwestycji jest znajomość biznesu w który się wchodzi od podszewki. Ilu z was zna sie na biotechnologii? Ilu z Was może zagwarantować że spółka przynosząca na razie, nie oszukujmy się, śmieszne zyski, znajdzie finansowanie na przykład w przypadku załamania finansowego? Ilu z was wie, ile podobnych do Celona amerykańskich spółek zbankrutowało podczas ostatniego kryzysu? Ilu z was potrafi ocenić potencjał cząsteczek nie powtarzając ślepo tego co mówi prezes? Ilu z Was wie jak skomplikowaną procedurą jest rejestracja w EMA, czego nie dokonala jeszcze żadna polska firma? Ilu znacie inwestorów, którzy postawili wszystko na biotechnologię, nie mówiąc już o jednej spółce?
Buffett mówi że inwestor musi znać każde możliwe ryzyko i być na nie przygotowanym. Czytając tutejsze wywody mam podejrzenia że wy nie znacie ich nawet w zarysie.
Jeszcze jedno:
Ilu z was jest na rynku dłużej niż kilka lat?