To może ja się wypowiem jako były pracownik, ale nie FdD.
Nie chcę bronić kierowników, bo pewnie jest wielu niekompetentnych, opiszę tylko pokrótce za co taki kierownik odpowiada, bo doradcy czy kasjerzy mają w nosie to, co się dzieje poza sprzedażą (bo w sumie nie muszą wiedzieć).
Placówka musi spełniać określone założenia, m.in. dotyczące bezpieczeństwa (zabezpieczenia okien, drzwi, sejfu, kluczy itp), sprawnej organizacji (transporty pieniężne, współpraca z firmą ochroniarską, poczta wewnętrzna i zewnętrzna, grafiki, szkolenia), sprawnej obsługi klienta itd. Jak myślisz, co się dzieje, kiedy w weekend pęknie rura i zaleje pół placówki? Tak, to kierownik (lub zastępca) przyjeżdża, załatwia ochronę, załatwia usunięcie szkody, tak by w poniedziałek można było rozpocząć normalnie pracę. To kierownictwo odpowiada za przekroczony termin przeglądu gaśnic, brak szkoleń pracowniczych, za odchodzące od podłogi płytki czy za niedziałającą klimatyzację. To kierownik walczy ze sprzątaczką, jeśli firma sprzątająca nie wykonuje właściwie swoich obowiązków. To na jego głowie spoczywa, by działały wszystkie żarówki i każdy włącznik światła. To on (lub zastępca) zaopatruje placówkę w materiały biurowe (a co robi doradca? "Mieeeteeek, toner się kończy!"). Gdy urwie się klamka, gdy zepsuje się ogrzewanie, gdy zapcha się toaleta, gdy wysiądą korki...
Kierownik zajmuje się reklamą, billboard na głównej ulicy w Twoim mieście to jego robota. Podobnie jak plakaty w autobusach czy spot w lokalnej telewizji.
Jeśli kierownik spycha wszystko na zastępcę, to jest chora sytuacja. W założeniu mają się pospołu zajmować tym, co opisane powyżej. Chyba, że coś się niedawno zmieniło a ja nie wiem o tym, bo już tam nie pracuję. Ale na logikę biorąc - ktoś się musi takimi rzeczami zajmować, żarówki same się nie wymieniają, drzwi same się nie naprawiają itp.