- zarząd nie jest dogadany z wzywającym i stara się utrudnić przejęcie przez niego kontroli. Najwyraźniej dobrze mu z rozdrobnionym, funduszowym akcjonariatem i brakiem faktycznego właściciela.
- wiadomości, które przekazują o "intencjonalnym" zainteresowaniu kupców nieruchomościami należącymi do spółki nie mają realnej wartości. Podobnie jak plany dotyczące sprzedaży lokali do końca roku.
- rosnące stopy procentowe ograniczą zdolność kredytową i popyt na mieszkania.
- poza wzywającym nie ma specjalnego zainteresowania spółką.
- spółka ma większą wartość dla podmiotu przejmującego kontrolę niż dla aktualnych akcjonariuszy.
- za kontrolę należy zapłacić dodatkową premię, ale jej wysokość jest limitowana. Przypuszczam, że skoro wzywający wydał pieniądze na przygotowanie wezwania, to ich komitet inwestycyjny zakładał konieczność podwyższenia ceny. Otoczenie rynkowe nie sprzyja, więc szacuję maksymalnie 10% od dotychczasowej oferty. Najbardziej prawdopodobne 5%.
- jeżeli wezwanie nie dojdzie do skutku to w krótkim terminie cena spadnie.
- jeżeli dojdzie do skutku, to nie wykluczam, że dla małych warto zostać, bo spółka będzie miała "gospodarza", który zwiększy efektywność. Nie spodziewam się natomiast aby bezpośrednio po wezwaniu cena wystrzeliła, więc ci którzy wierzą w spółkę na pewno dadzą radę odkupić.