Masz rację, że w przypadku niepowodzenia wezwania cena nie musi spaść do punktu wyjścia, ale też nie ma co się spodziewać, że wystrzeli do góry. Nawet teraz nie widać jakiegoś hurra optymizmu. Jesteśmy niecałe 2,5% powyżej ceny z wezwania, a nie ma zbyt wielu chętnych, żeby zagrać pod jej podwyższenie powiedzmy o 10%. Nie wspominając o 5 zł, które pojawiają się w komentarzach:)
Zastanawiam się czy z punktu widzenia małych inwestorów, którzy wierzą w spółkę, najlepszym rozwiązaniem nie byłoby pozostanie w niej, licząc że fundusze odpowiedzą i wezwanie się powiedzie. Jakoś pewniej czułbym się z jednym dużym zmotywowanym właścicielem niż grupą funduszy, które benchmarkują się nawzajem do siebie, a udział spółki w ich portfelach stanowi dziesiąte części procenta.
ps. ten WIG-NRCHOM od 12 stycznia zachował się lepiej, bo Develia ma w nim udział ponad 25%;)