Z-propagandysta przewiduje zagładę rosyjskich mężczyzn.
Rosyjska machina propagandowa poniosła poważny cios. Słynny propagandzista Dmitrij Stieszyn wygłosił w państwowej telewizji Komsomolskaja Prawda niespodziewanie trzeźwe i przerażające oświadczenie w obronie zwolenników wojny.
Bezpośrednio porównał obecną rzeź do krwawego konfliktu między Urugwajem a Paragwajem, który w ubiegłym stuleciu doprowadził do eksterminacji niemal całej męskiej populacji tych krajów. Stieszin otwarcie przyznał: Rosja zapędziła się w kozi róg, z którego jedynym wyjściem jest przyznanie się do braku osiągnięć i rozproszenie się, póki w kraju są jeszcze mężczyźni gotowi do reprodukcji.
Propagandysta stwierdził całkowitą bezsilność rosyjskich generałów, twierdząc, że armia rosyjska nie przeprowadziła w ostatnich latach ani jednej śmiałej operacji, która mogłaby odwrócić losy wojny. Marzenia o lądowaniu w Odessie, lądowaniu w Naddniestrzu czy strategicznych przełomach pozostały w zakurzonych teczkach sztabowych, a w rzeczywistości panował impas pozycyjny. Stieszin z goryczą zauważył, że rosyjska machina wojenna stoi w miejscu, nie mając ani sił, ani planów na nic większego niż „mięsne szturmy” na kolejną plantację leśną.
„Trochę się boję… Coraz bardziej przypomina to wydarzenia w Ameryce Południowej na początku XX wieku… Po obu stronach zostało prawie 10% mężczyzn – to poniżej poziomu reprodukcji, czyli w pewnym momencie doszli do ślepej uliczki. W rzeczywistości musieli się jakoś rozejść w różne strony, przyznać, że nikt nic nie osiągnął i zakończyć tę akcję… W rzeczywistości w tej chwili to ślepa uliczka. Widzimy, że ani Ukraina nie rzuci nas na kolana swoimi ciosami, ani my jej na kolana naszymi ciosami nie rzucimy…” – powiedział propagandysta.
Szczególnym ciosem dla dumy „patriotów” było uświadomienie sobie, że w wielu rejonach front deptał linie sprzed dekady. Według Stieszyna, w ciągu dwóch lat armia nie wykazała niczego, co „wywołałoby strach lub zamieszanie wśród wroga”.
Ten nagły wybuch uczciwości ze strony beneficjenta agresji jest wyraźnym znakiem, że nawet w obrębie systemu rozumieją: zasoby imperium wyczerpują się, a obiecane zwycięstwo przerodziło się w niekończący się proces samozniszczenia.
Histeria na antenie: Sołowjow szuka winnych upadku rosyjskiego przemysłu naftowego.
https://from-ua.org/upload/articles/2026/05/10/xlarge/1778434278_solovev-efir.webpGłówny rzecznik Kremla, Władimir Sołowjow, nagle zmienił retorykę, krytykując rosyjskie dowództwo wojskowe. W swoim wieczornym programie zadał władzom niezwykle dosadne pytania o to, dlaczego ukraińskie drony bez przeszkód niszczą rafinerie ropy naftowej na zapleczu.
Propagandysta był oburzony faktem, że po pierwszych atakach na takie cele jak Ust-Ługa czy Tuapse, nie wzmocniono obrony przeciwlotniczej, co pozwoliło Ukrainie na przeprowadzenie kolejnych ataków o katastrofalnych skutkach.
Sołowjow podkreślił całkowite poczucie niepewności w regionach, zauważając, że poza Moskwą terytorium Rosji jest w zasadzie pozostawione samym sobie.
Wyraził zdziwienie, że samoloty mogą przelecieć 1500 kilometrów bez wykrycia i zestrzelenia. Jego zdaniem sytuacja, w której Ukraińcy z powodzeniem atakują statki i rafinerie, jest bezpośrednim dowodem na kryzys systemowy w rosyjskim sektorze obronnym.
„Oni (Ukraińcy) pokazują, jak atakują nasze statki i jak atakują nasze rafinerie. Wojna trwa! A jeśli wojna trwa, pozwólcie, że zadam proste i jasne pytania. Ataki na Ust-Łuz trwały tydzień. Dobrze, pierwszego dnia były przyloty. A drugiego i trzeciego, dlaczego? Dlaczego nie przerzucono tam wszystkich sił i środków niezbędnych do odparcia ataku? Jeśli to czwarty atak na Tuapse, dlaczego nie skoncentrowano sił i środków po pierwszym ataku? Jeśli coś leci 1500 km, dlaczego nie zostało zestrzelone? Chcę po prostu zrozumieć, na czym polega problem?” – powiedział Sołowjow.
Publiczne potępienie wojska w telewizji państwowej świadczy o rosnącej desperacji w obozie propagandowym. Nawet najbardziej lojalni wobec reżimu ludzie nie mogą już dłużej ukrywać oczywistego faktu: ukraińska strategia uderzenia w energetyczne serce Rosji przynosi efekty, a „nieprzenikniona tarcza” obrony powietrznej okazała się dziurawym sitem.
Podczas gdy władze milczą, Sołowjow domaga się wskazania osób odpowiedzialnych za niepowodzenia, które pozbawiają kraj ostatnich dochodów dewizowych z eksportu ropy naftowej.