Pomysł OK.
Tyle ze to spóźniony strzał...
Mocno spóźniony - o 2 lata...
A mogli coś takiego robić dawniej w całej Polsce...
Bez zabawy z BDF, Tolakami itp.
Na rynku - bez wrażenia.
Swiadomośćmilionowych długów...
No i pamiętajmy, ze detal przynosił bomi straty...
Ładny widoczek sklepu przy mocno zbiedniałym targecie, silnej konkurencji oraz ekspansji dyskontów nie gwarantuje teraz sukcesu...Własnie teraz.
A dzisejsza sesja? - nie ma spekuły, wczorajszej euforii...
Bomi tym sklepem udowodniło że może - w tak trudnych warunkach uruchomic sklep - na pewno informacja na plus - duży plus. Inni franczyzobiorcy zobaczą że to działa że to nie ściema.
Wiadomo - Rabat, Banki, Warranty - to jeszcze przed nami.
Jeśli dla Bomi franczyza ma być bez kosztowa - macie znak i róbta, co chceta, to jaki sens dla nowego właściciela ma pakowanie się w dodatkowe koszty, gdy cały garb ma nosić nowy właściciel.
Jeśli Bomi oferuje coś więcej niż znak firmowy, to oznacza to dla Bomi koszty. I w tym sensie franczyza wcale nie musi dla Bomi oznaczać leku na całe zło, ale kłopoty.
Na razie otwarto JEDEN sklep, który cały czas był otwarty. Drugi otworzy się wkrótce albo jeszcze wcześniej. W przypadku pozostałych to Bomi na razie tylko chce.
Jeden przykład może nie przekonać następnych. Już się okazało, że delikatesy Bomi nie mogą stać na każdym rogu, ba na taki typ sklepu nie ma zapotrzebowania. Madison - ok. Batory - ok. Alfa - być może. Ale Klif? Matarnia na pewno nie.
I ten problem, że Bomi nie wie w jakim kierunku rozwijać swoją markę. Czy być sklepem dla lokalnej ludności z przystępnymi cenami, czy delikatesami.
Klif jest nr 1 w całym BOMI takie obroty jak miał klif to Batory i Madison robiły łącznie. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy że no name w delikatesach jest passe. Ciała dali że nie wstrzelili się w Galerie Bałtycką, ale to historia na inną opowieść...
Ke ke Klif to był jeden z pierwszych i chyba najlepszy sklep... Jak oglądasz w kolorowych gazetach Kaczyńską i Tuskową na zakupach to w 90% jest to Klif ^^ Tam przychodzą ludzie z kasą - czyli klient Bomi
Prawda jest taka że Bomi wkopali starzy prezesi. Otwieranie punktów ładnie wyglądało na papierku i windowało kurs wysoko wysoko. Nikt nie wchodził w szczegóły ceny wynajmu itd. Na górce ekipa wysprzedała wszystko i...
Nie dość że ciężka sytuacja to jeszcze miernoty do rządzenia się dorwały. Jeszcze mam przed oczyma obrazek jak Pan R. w jakimś programie mówi że ONI znają się na rzeczy i wiedzą co robić.
Moim zdaniem dla Bomi nie ma ratunku. Konkurencja ma już starych klientów Bomi. Bomi ma za to nadszarpniętą reputację i kupę kasy do oddania. A z Klifu, Matarni i może góra 2 punktów nie da się tego spłacić.
A franczyza? Porównajcie Sieć 34 z Biedrą lub Lidlem. Więcej już chyba nie muszę pisać...
Jedną z najgorszych dla Bomi rzeczy była centralizacja - czyli brak możliwości dopasowania się do klienta. Ja rozumiem że to dawało dużo zysku w innych obszarach. Ale te starty odbijało się właśnie wyższą marżą. A ten kto chce to i to - nie ma nic.
Przypominam sobie jak któregoś gorącego lata idę do Bomi po piwo a tam pustka na regałach.
Tak się szarpali o półkowe że wywalili Kompanie podobno ze wszystkich sklepów na pół roku. I jak takie "Delikatesy" mają ludzi przyciągać ?
Jak zwykle wielki dzięks, dla osoby, która ma coś więcej do powiedzenia, niż: "Zenek ile ci płacą"
Nie do końca jarzę, o którym Klifie mówisz. O warszawskim, czy o gdyńskim?
Zresztą nie ma to znaczenia. Rabatowy już "zeznał", że wawski to była duża pozycja.
Mnie, w moich rozważaniach, zwiodły słowa, że Bomi ma uwzględniać potrzeby lokalnych konsumentów. No to lokalnych konsumentów, czy ma być delikatesami dla wybranych konsumentów?
No właśnie to co piszesz: "jak chce mieć się i to, i to (i lokalnych, i przyjezdnych), to nie ma niczego".
Cieszyłbym się, gdyby ktoś napisał nie o obrotach sklepów, ale o ich rentowności.
Do obserwatora - to dopiero moze byc dobra wiadomość, o ile zostana uporzadkowane podstawowe problemy bomi (układ, rabat, emisje) i pojawi się nowa strategia z harmonogramem implementacji oraz kosztorysem oraz wskazaniem konkretnych ludzi odpowiedzialnych za konkretne zadania.
Nie wiadomo bowiem, jakie sa obecne relacje p.C. z obecnymi władzami bomi.
Na zdjęciu nawet z rodzina dobrze sie wychodzi, ale poza kadrem - różnie bywa.
Nie, spadek mnie nie dziwi.
A info było dla rynku, w tym dla leszczy, ale nie tylko dla nich.
No i obroty były PRZED info.
Uważam, ze najb.oczekiwanym info jest kwestia rabatu i pod to jest gra oraz podawanie tlenu pod dalsze sypanie.
Zostaje im 8 delikatesów
i 3 Rasty.
W najlepszym razie. Jakoś w Matarnię nie wierzę. Po co się pchać pod Rębiechowo skoro w centrum Wrzeszcza jest PiP? W utrzymanie wszystkich 3 lokalizacji w Wawie też jakoś nie za bardzo wierzę.
I to do tego we franczyzie. No właśnie ile ta franczyza może przynieść PRZYCHODU? 8 mln? 10 mln?
W wywiadach mnóstwo sprzeczności.
"silniejszy nacisk zostanie położony na potrzeby lokalnej społeczności"
Potrzeby lokalnej społeczności to chleb mleko i ziemniaki. Do delikatesów z prawdziwego zdarzenia lokalna społeczność chodzi sporadycznie. Im wystarczają Biedronki. Klif położony jest między Sopotem, a Gdynią, a tam "okolicznej ludności" po prostu nie ma. Nie mówiąc o Matarni, która jest wygwizdowem.
Drugi kwiatek:
"Będą więc sprzedawane marki regionalne. " i w tym samym akapicie "my stawiamy na produkty brandowe, znane klientom od lat."
No to się proszę zdecydować, czy brandy znane od lat czy marki lokalne? Tak się składa, że na Pomorzu znaną marką lokalną jest chyba tylko piwo Specjal.
"Każdy sklep ma prowadzić ktoś inny"
Więc nie ma mowy o zbiorowych zakupach dla całej sieci. Ceny w tych sklepach będą zatem, jak myślicie, wyższe, czy niższe?
I drugi raz to samo:
"każdy ma być dopasowany do potrzeb lokalnej społeczności. Co ważne, chcą oni zachować delikatesowych charakter Bomi"
A jak się okaże, że lokalna społeczność nie potrzebuje 3 gatunków chili, to czy warunki franczyzy pozwalają na przekształcenie w dyskont?
Ja widzę, tu całkowity brak wizji dotyczącej rozwoju marki Bomi, co dziwi. W przypadku franczyzy to marka jest JEDYNYM źródłem dochodu dla franczyzodawcy, więc trzeba o nią dbać. Chłopcy na razie się cieszą, że pozbyli się dwóch sklepów i jakieś przychody zaczną nareszcie napływać. A co się będzie w tych sklepach działo - to nie ma znaczenia. Przy takim podejściu, może się okazać, że BOMI zacznie oznaczać drogie dziadostwo i wpływy z franczyzy ustaną.
Zenek, Rankor na giełdzie się znacie, ale jesteście kompletnie oderwani od rzeczywistości jeżeli chodzi o rynek. Jeżeli ktoś piszę, że Klif nie daje rady, to tak jakby mając do wyboru fiata 125p, a mercedesa s klasy, wybrałby fiata. Piszecie takie dyrdymały, nawet bladego pojęcie nie macie co, kto, jak, jedyny kumaty post(poza pytającymi) napisał Znający się.
Znacie zasadę paretto?? 20% ludzi posiada 80% kapitału, 20% towarów generuję 80% obrotu, itd. A teraz w przełożeniu na sklepy, ile Bomi miało sklepów, a ile zostaje, trochę logicznego myślenia i sami sobie odpowiedzcie. Jeszcze apropo Klifów, to ten warszawski robił obroty tyle co z 10 biedronek ;) jakby mi ktoś pożyczył parę baniek którykolwiek z tych sklepów wziąłbym w ciemno.
A odnośnie franczyzy to Bomi ma w tym taki udział, że hoho, no i to nie Bomi otworzyło sklep, tylko spółka prywatna, za swój hajs, na własnych warunkach, z własną bazą dostawców, własnymi ludźmi(zarządzającymi), itd.
pozdrawiam "znfcuf" ;)
PS: aha jeszcze jedno przychody 8-10 mln to zrobią dwa najlepsze sklepy, lub 3 najgorsze z tej 11;)
Nigdy nie twierdziłem, ze jestem znawcą/znafcom rynku. Postrzegam bomi właśnie giełdowo a nie biznesowo (w sensie ekonomisty czy handlowca). I tak właśnie o bomi piszę.
Nie wiem, na czym ma polegać moje oderwanie od rzeczywistosci - sprecyzuj, jeśli łaska, no i nie pisałem o zadnym klifie.
Wytłumacz mi jednak , tak rynkowo, skąd bomi ma takie straty od lat,kto kim rządzi: bomi rabatem czy odwrotnie? jak w tym wszystkim miesza rast? po co komu było tu kupowanie BDF-u? Ile zyskuje/traci rabat na tolaku?
Zasade pareto znam i uważam, ze własnie w bomi została ona za późno stosowana. była ekspansja i nadmierne ambicje, zamiast specjalizacji i szukanie np. logistycznej niszy, najlepiej wespół z inną spółką o bogatym know-how.
Czas zweryfikuje to, o czym piszesz. Zobaczymy po wynikach za ok. rok, co z tej franczyzy i pozostawionych sklepów bedzie - jakie przychody i zyski.
Co do bomifranczyzy, to tu akurat jestem najb. sceptyczny. I właśnie z powodów, o których piszesz (spółka prywatna, za swój hajs, na własnych warunkach, z własną bazą dostawców, własnymi ludźmi itd.)
Twoje oderwanie od rzeczywistości(miałem na myśli ogólna nie wiedza) objawia się w tym zdaniu:
"Ładny widoczek sklepu przy mocno zbiedniałym targecie, silnej konkurencji oraz ekspansji dyskontów nie gwarantuje teraz sukcesu...Właśnie teraz."
w takich lokalizacjach jak: Madison, Klify, Alfa, Batory, Matarnia, akurat target się nie wiele zmienił, są to centra handlowe, gdzie sklepów jest po 150, tak więc klienci będą, dyskonty w tych miejscach akurat nie mają znaczenie i nie są żadną konkurencją.
Nie mam kompletnie pojęcia co z tej franczyzy będzie miało samo Bomi, raczej nie wiele, bo nie ma właściwie żadnych atutów, jedynym atutem, Bomi są lokalizację tych sklepów.
Wytłumacz mi jednak , tak rynkowo, skąd bomi ma takie straty od lat,kto kim rządzi: bomi rabatem czy odwrotnie? jak w tym wszystkim miesza rast? po co komu było tu kupowanie BDF-u? Ile zyskuje/traci rabat na tolaku?
Rządzili ludzie z Rasta i Bomi i Rabatem, wyglądało to trochę tak jakby ogon psem kręcił.
Skąd takie straty?
Po 1: Zbyt duża ekspansja, a co za tym idzie zbyt duża administracja, któregoś razu z nudów(bodajże w 2011), policzyłem sobie ilu prezesów jest w całej GK Bomi, to wyszło mi coś koło 30-tu(liczyłem tylko preziów, bez vice). Także ogromne koszta tej administracji.
Po 2: Detal nie przynosił zysku, od momentu gdy towarem na sklepach zaczęli zarządzać "specjaliści" z Olsztyna, tzw. krawaciarze, sklepy znali tylko jako klienci, a wiedzieli najlepiej jakie ceny, jaki towar, czy jakie promocje powinny być a sklepie. Zaczęli wprowadzać jeden schemat dla wszystkich i dla warszawskiego Klifu i dla grajdoła osiedlowego i przez to obroty siadły, a koszty wzrosły(dłuższa historia, chyba na podstawie Bomi mógłbym książkę napisać, jak nie zarządzać siecią delikatesów).
Po 3: Nieprzemyślane otwieranie sklepów, które wygenerowały ogromne straty(np. Oliwa), chyba czuli się tak mocno, że uważali, że gdzie by nie otworzyli to będzie "żarło", a tu jednak nie.
Po 4: Zbyt agresywna polityka przy podpisywaniu kontraktów, potrafili wyrzucić firmę znaną na rynku, z wieloletnim doświadczeniem, sprawdzoną, wieloletnim partnerem, a kosztem tej firmy wprowadzić jakiegoś nowicjusz, bo więcej zapłacili jakieś tam opłaty wejściowej, czy retra (strzelam bo nie wiem).
To są wg mnie przyczyny dlaczego detal zaczął im przynosić straty, natomiast co do całej firmy się nie wypowiadam, bo się nie znam i nie posiadam jakichś sprawdzonych informacji.
OK, przyjmuję twą uwagę... Faktycznie chyba dokonałem zbytniego uproszczenia i za łątwo ustawiłem lokalizację np. Madisona czy Klifa itd. przy jakimś lidlu.
A co do reszty:
- we franczyzę ogólną w bomi to juz jnie wierzę tak jak i ty.
- Rast i wszystko z nim związane... - potwierdziłes znaną wczesniej wiedzę... I kilka osób juz tu o tym wspominało.
- przerost administracji - wiadoma sprawa od dawna i dobrze, ze Jesionowski to scinał.
IMO - za późno nastał. Powinien być przed Romanowskim...
Nietrafione inwestycje - to chyba było najb. stratotwórcze i ciągnie się do dziś.
Ja natomiast uważam się mniej znającego się na giełdzie, a bardziej na ekonomii i marketingu. Lubię liczyć. Ponieważ na liczbach wypowiedziałem się poniżej, więc teraz nie będę się powtarzał.
W Twojej wypowiedzi znalazłem kilka demagogii.
30 - prezesów.
W Polsce każdy lubi być nazywany prezes, dyrektor lub manager. Tytuł stanowiska o niczym nie świadczy. Często firma zamiast kasy daje pracownikowi ładny tytuł stanowiska.
Kim wolałbyś być managerem w firmie zajmującej się handlem, czy dyrektorem w banku?
Nie ma znaczenia, bo pensja i bonusy te same. Koszt dla pracodawcy jakieś 100tyś $ rocznie - pensje równe 12.000 PLN brutto na miesiąc.
To teraz liczymy, ja uwielbiam liczyć, maksymalnie niekorzystnie dla firmy.
100tyś $ x 4 x 30 = 12mlnPLN, a jak się to ma do 120 mln kosztów zarządu. Kropla w morzu. Pamiętaj, że założyłem, że ci prezesi dostawali takie tłuste pensje i bonusy, jak dyrektorzy w bankach.
ad.2
Nie wątpliwie było to głupie. Z drugiej strony marką należy zarządzać globalnie. Nie może być tak, że w pipidówce towar leży na palecie, a w Batorym kawior..
Jak chcesz stworzyć markę, to na pipidówce też musisz oferować kawior. Po co na pipidówce kawior, ano po to, że jak trafi tam klient targetowy, to nie może się zrazić do marki. Taki jest marketing dóbr luksusowych. Salon Rols-Roysa w Wawie, aby zademonstrować swoją obecność wszędzie. Sklep, szyld nad sklepem staje się reklamą. Lepszą niż bilbord. Chociaż przynosi wieczne straty.
Oczywiście Bomi przeszarżowało w tym względzie
I tego właśnie obawiam się w przypadku franczyzy.
Jeśli franczyzobiorcy będą dobierać towar pod potrzeby klientów lokalnych - o tym było w komentowanym artykule - to tożsamość marki Bomi się rozmyje.
Jedni zapamiętają "tanie palety", a inni "drogi kawior".
I właśnie w tym upatruję złudny sukces franczyzy. W wypowiedzi chłopa odpowiedzialnego za franczyzę nie usłyszałem, jaki standard będzie franczyzodawca egzekwować.
ad4.
To właśnie jest siła sieci, którą utracą franczyzobiorcy. Chyba, że franczyzobiorcy to są silne grupy handlowe, które chcą uzyskać szlachectwo marką BOMI.
To jest BARDZO WAŻNE PYTANIE DO CIEBIE.
I na które tylko Ty możesz udzielić odpowiedzieć. KTO przejął Madisona?
My tu jak zwykle bez żadnych informacji ze strony zarządu.
Jeśli przejął ktoś z doświadczeniem, z kontaktami, z innymi placówkami...
Gdybyś zechciał na to ostanie odpowiedzieć to będę zobowiązany.
Nie wiem co kryje się pod kosztami zarządu, ale skoro jest informacja o 120 mln, to jest właśnie odpowiedź skąd taka katastrofa.
Odnośnie zarządzania marką globalnie to ja się z tym zgadzam, ale w dyskontach to zdaje egzamin, w hiperach, zdaje egzamin, a w Bomi niestety nie zdało, widzisz dopóki dopóty sklepy były zarządzane z poziomu sklepu(przed połączeniem z Rastem) i Bomi miało sklepy w trójmieście, a później też w Warszawie, to Bomi wypracowało sobie markę. Oczywiście w tamtych "tłustych" dla Bomi czasach też była kontrola i jedna linia i nie było tak, że jeden kierownik decydował sobie, że będzie handlował kawiorem, a drugi taniochą, z założenia były to delikatesy i w każdym sprzedawane były rzeczy, których nie dostałbyś nigdzie indziej. Jednak to kierownik decydował w większości aspektów prowadzenia placówki handlowej i ten punkt, który Ciebie tak frapuje jak sklepy chcą uzyskać lokalny wymiar, to właśnie jest powrót do zarządzania wg strych sprawdzonych metod.
Przytoczony przez Ciebie Rols-Roys jest zresztą świetnym przykładem na działanie rynku dóbr luksusowych, jak będziesz kupował samochód tej marki to zostaniesz potraktowany jakbyś kupował audi?? Nie, jak kupujesz Audi, to masz do wyboru kilka standardów, a jak kupujesz RR, to jesteś od początku traktowany indywidualnie, samochód jest robiony na Twoje zlecenie, czy tak??
Jak to ma się w przełożeniu na sklepy, ano tak, jak jesteś klientem Biedronki(Audi wiadomo) to w każdej ich placówce wszystko jest takie same, jednakowe ceny, jednakowy asortyment, itd, natomiast jak jesteś klientem Bomi(RR) to wszystko jest profilowane pod Ciebie(czyli lokalnego klienta), myślenie, że w Bomi w Warszawie, Gdyni czy Gdańsku jest ten sam klient jest błędem i ten błąd w myśleniu tak drogo Bomi kosztował.
Franczyzobiorcy nic nie utracą, bo Ci co biorą trójmiasto, stworzyli swoją grupę (Matthias - hurtownia, Cierpisz, + ktoś jeszcze ) zresztą w artykule Cierpisz o tym wspomina, każdy weźmie jakiś sklep, mają doświadczenie, mają swoją dystrybucję, markę i wszystko co potrzebne, żeby działać nie gorzej niż w najlepszych latach Bomi. Ta franczyza to nie są nowi ludzie, tylko starzy wyjadacze.
ad4.
To właśnie jest siła sieci, którą utracą franczyzobiorcy. Chyba, że franczyzobiorcy to są silne grupy handlowe, które chcą uzyskać szlachectwo marką BOMI.
To jest właśnie pułapka, w którą łatwo wpaść jeżeli się patrzy na cyferki, co zresztą doskonale widzieliśmy na przykładzie nieszczęsnych autostrad i wpuszczeniem chińczyków, którzy przebili wszystkich ceną.
W Bomi tak samo było, wpuścili firmy(bo takich było więcej), bo dawały za coś więcej, nie patrząc na inne aspekty. Kasa jest ważna, w handlu zresztą jedną z najważniejszych, ale jednak to nie wszystko i te firmy później nie dawały rady logistycznie, asortymentowo, personalnie, rynkowo, itd.
Informacja, że w Trojmieście przejmuje grupa mocno osadzona w handlu to informacja bezcenna.
Powinno mnie zastanowić, dlaczego w artykule pojawia się, ni z gruszki, ni z pietruszki, i wspiera franczyzę Mieczysław Cierpisz. Nie zajarzyłem, że facet może chcieć odzyskać swoje ukochane, a teraz zabiedzone baby.
Ekonomia to nie tylko wyliczanki, ale też i psychologia. :-)
Pytanie.
Czy są jakieś wewnętrzne ploty o roli pani Buchajskiej? Według mnie p. Buchajska próbuje, i podmioty w których jest zaangażowana jako inwestor, jakiegoś przewrotu pałacowego w grupie BOMI? Coś się gada w tym temacie?
Ale najważniejsze!
Czy znasz warunki franczyzy dla Madisona?
Musisz zrozumieć, że mylisz przychód z zyskiem na sprzedaży i z zyskiem netto.
Bomi na delikatesach miał piękny przychód i jeszcze efektowniejszy UJEMNY zysk netto.
Liczymy nawet Twoją metodą, i zastosujemy zasadę paretto.
Przychody na delikatesach to było jakieś 600mln w dobrych latach. 80% to ok 480mln
Marża na sprzedaży 25% przychód ze sprzedaży netto 25% z 480 = 120mln.
Teraz zostają nam koszty zarządu: czynsz, prąd, pensje sprzedawców i inne duperele.
Teraz robi nam się 60mln
10% rentowności brutto w spożywce to chyba bardzo dobry wynik.
Teraz tniemy 19% cit i mamy już 40 mln zysku netto - tego co zostaje w kasie na koniec roku.
Bomi jako bezwzględny rozbójnik łupie franczyzobiorców i odbiera CAŁĄ POŁOWĘ zysku netto.
Jaki jest PRZYCHÓD BOMI? 20mln pln
Teraz pytanie za 100pkt. Czy przyjąłbyś franczyzę, gdybyś musiał oddawać połowę zysków, topiąc najpierw swoją kasę, mając na głowie organizowanie dostaw, użeranie się z pracownikami,i inne atrakcje tylko dlatego aby móc nazywać się BOMI?
A teraz wracamy do BOMI.
Już optymistycznie zakładamy, że na franczyzie nie generuje kosztów zarządy
Czyli CAŁY przychód 20 mln możemy potraktować jako zysk brutto.
19% cit i robi nam się 16 mln zysku netto.
Oczywiście koszt franczyzy sklep wrzuci w koszty zarządu, więc zysk brutto będzie niższy, a więc i cit. A więc zysk netto będzie nieco wyższy. Ale przecież na forum nie chodzi o dokładne wyliczenia, bo nikt nie ma dostępu do ksiąg.
JESZCZE raz, żeby dotarło.
JEŚLI
* utrzymane 8 delikatesów będzie generowało 80% obrotów z dobrych lat
* każdy z 8 sklepów będzie miał rentowność wysoką - 10%
* franczyzobiorca zgodzi się aby za logo BOMI oddawać okrągłą połowę swojego zysku netto
* Bomi z powodu prowadzenie franczyzy nie będzie generował swoich kosztów zarządu
TO:
Bomi rocznie zysku netto z franczyzy będzie miał 16mln. Słownie: szesnaście milionów.
Urealniając rentowność sprzedaży do 5% i urealniając prowizję franczyzową do 25% wypracowanego zysku netto przez franczyzobiorców, to ile się robi?
2 mln. PLN SŁOWNIE: dwa miliony polskich nowych złotych.
Dotarło?!
A teraz kwestia wzięcia we franczyzę. Przychody nie przekładają się bezpośrednio na zysk netto. Skoro było tak dobrze, że te 8 sklepów generowało zysk netto, to dlaczego BOMI nie zamknął pozostałych 80%? Dlaczego zwlekał, aż zostanie bez kasy. Przecież mógł mieć te 8 delikatesów w posiadaniu i zamiast teraz w najlepszym układzie 16mln ( realnie 2mln), mógł mieć dzisiaj 40mln zysku netto. Największego chyba w jego historii giełdowej.
I to jest problem, dlaczego franczyzobiorcy nie walą drzwiami i oknami.
Czy ja gdzieś napisałem, że Klif gdyński nie daje rady? Napisałem, że o ile Madison i Batory uważam za bardzo dobre lokalizacje, o tyle gdyński Klif już nie koniecznie. A Matarnię? No wybacz po bułki będą chodzić policjanci z koszar dawnego ZOMO?
Ludzie z Moreny po "trawę cytrynową" zjadą do Wrzeszcza do Manhattanu, a tam PiP.
Lokalizacje warszawskie.
BOMI w Wawie jest nieznany. Ja od gdańszczan dowiedziałem się, że to coś ekskluzywnego. Dla mnie to fajny sklep do codziennych zakupów był. Klif wawa? To nie jest modna galeria. To jest kopia tego co w Gdyni, co na warunki Warszawskie to bardzo mała galeria, do której się nie jeździ. Wiecznie zapchana Okopowa zniechęca. Na podobnej lokalizacji (Towarowa - przedłużenie Okopowej) Bomi już się przejechał - Jupiter. No jednak Klif toklasa wyżej niż Jupiter.
Kinolex przy puławskiej? Przecież tam oprócz Kina i jakiś firemek nic nie ma. A Puławska obsadzona jest spożywczakami. Nie ma gdzie auta zaparkować.
Na bemowie lokalizacji nie znam.
Nie twierdzę, że te sklepy są nie zyskowne. Tylko zwracam uwagę, że lokalizacje nie zachwycają. Nie mówię, że złe, ale to nie ten kaliber co Madison w Gdańsku, czy Batory w Gdyni.
Po 1: Zasadę paretto przykładam nie do obrotów, ale do marży, jeżeli sieć Bomi generowała stratę, a wiedząc jakie poszczególne sklepy miały obroty i znając mniej więcej koszty, zasada paretto tutaj właśnie obowiązuje.
Po 2: Klif W-wa to był absolutnie najlepszy sklep w sieci Bomi, następne to 2 i 3 któreś dwa rasty, 4 Klif Gdynia, w następnej kolejności jeszcze ze dwa rasty, madison, batory, matarnia i ze dwa warszawskie(czyli zostają topowe sklepy). Dlaczego nie mogli wcześniej pozbyć się pozostałych, niemożność rozwiązania umów. Poza tym to nie sklepy były złe, tylko zarządzanie nimi, w całej sieci nierentowych sklepów było tak naprawdę niewiele, tzn. byłoby gdyby nie przerośnięte administracje i w związku z tym ogromne koszty, które de facto rozkładały się na sklepy i w wyniku tego wychodzi że rentownych było 10(te co idą na franczyze), a nie rentownych 50.
Po 3: Tobie się wydaje że do Matarni nie jeżdżą klienci po bułki, a ja wiem jakie są obroty, tak samo jak wydaję Ci się że Madison i Batory są lepsze iż Klif, a ja wiem, że nie, duuużo im brakuję. Tobie się wydaje, a ja wiem.
Nie musisz mi tłumaczyć i przedstawiać wyliczanek, ponieważ nie znam się na tym, sam zresztą napisałem, że nie wiem jaki interes będzie z tego miało Bomi, wg mnie raczej niewielki. Ja tylko chciałem napisać, że nie znacie rynku, to nie piszcie o nim, Wy znacie się na giełdzie, podziwiam jak trafnie przewidujecie, ja w ogóle nie udzielam się w wątkach giełdowych, ale jeżeli chodzi o rynek, to wybacz, ale Wasze dumania, czasami są po prostu śmiechu warte.
Co do franczyzy wątpię aby do Bomi z tego tytułu szły okrągłe sumy, raczej będą tam spływały resztówki, nie sądzę aby Ci co weszli w ten interes chcieli się za bardzo dzielić. A pozostałe lokalizację też są przejmowane, tylko w inny sposób.
Aha i jeszcze jedno, ja nie piszę o spółce giełdowej Bomi, ja piszę o sieci Bomi, o spółce to pisz z Rankorem2, z As, z Ciekawym itd., mnie w to nie mieszaj, bo się nie znam. Ze mną możesz pisać o lokalizacjach, sklepach, powiązaniach, kto co przejmuje i czy się opłaca, itp. o tym mam pojęcie, o giełdzie nie.
Ty tam siedzisz w środku, co na giełdzie nazywa się: informacje fundamentalne, a my tylko możemy spekulować na podstawie: cyferek w bilansach, co prezes powiedział, a czego nie powiedział.
Tobie można zadać konkretne pytania i otrzymać odpowiedzi z pierwszej ręki.
Pytanie pierwsze!
Kto przejął Madisona?
Desperat, jakaś sieć, pasjonat?
Pytanie drugie.
Dlaczego z przejęciem Klifa w Gdynii są takie perturbacje?
"Najlepszy sklep" to rozumiem, że sklep, który robił największe obroty? Czy tak? Czy dostarczał najwięcej kasy, a niekoniecznie miał najwyższe obroty?
To BARDZO ważne pytanie. Gdybyś zechciał odpowiedzieć...
Czy te lokalizacje wystawione dla franczyzy. Czy tam ma BOMI jakieś zaangażowanie kapitałowe. Mówiąc wprost, czy jest możliwe ich przejęcie, bez zgody Bomi. Rozumiesz: Bomi może w jakiś sposób blokować przejęcie ich sklepów bez zawierania umowy o akcyzę.
ad2
Najlepszy sklep - to był Klif w Wawie!
Klif przy Okopowej w Wawie.
To mnie martwi jako dla potencjalnego inwestora. Zawsze uważałem, że dla modelu Delikatesy kluczowym rynkiem jest Wawa. Trójmiasto to jest prowincja - tu nie ma szansy na coś sensownego.
A tu jeszcze taki news: były lepsze dwa Rasty w Olsztynie.
ad3.
Wiesz, że podoba mi się, że skrytykowałeś mnie w sprawie Madisona i Batorego.
Bo pisząc te słowa nie wierzyłem, że Madison jest lepszą lokalizacją. Ale skoro znalazł nabywcę... Tam po drugiej stronie były Delikatesy z tradycjami, które zostały przerobione na McBanki. Przecież tam nie ma mieszkańców,
Mówiłem, że dla inwestorów jest bezcennym źródłem informacji. Widziałeś, jaka tu euforia zapanowała? Że oddano we franczyzę Madisona?!
A tu tymczasem taki ZONG.
Matarnia lepsza?! Czyli jednak chyba chodzi o to, aby odnieść sukces, trzeba repozycjonować markę Bomi z drogich delikatesów na przystępny cenowo supermarket z działem delikatesów.
Tylko kto ma wyłożyć kasę na repozycjonowanie? Każdy sobie rzepkę skrobie - czyli nowi właściciele?
Ale to pytanie już nie do Ciebie.
Jeszcze raz wielki dzięks za informacje dla nas nie do zdobycia.
Cyferek, wyliczanek nie będzie.
Wreszcie troche merytorycznej dyskusji wiec i warto dorzucic swoje 3grosze.
O bomi juz kiedys wam pisalem i jak widze jej przyszlosc (tj. likwidacja).
Dla wszystkich bomifanów - jak chcecie zarabiac na BOMI bierzcie przyklad z madrzejszych tj. popatrzcie na p. Cierpisza: wiedział kiedy sie ewakuowac i teraz wie w co sie ładowac tj. w najlepsze lokalizacje a marka bomi to mu bedzie potrzebna jak wrzod na d... na szczescie wie ze juz nie dlugo :)
A moglby przeciez za te marne grosze kupic cala ta wasza perelke, a jednak sie nie skusil
Dla mnie ten cały pomysł z franczyzą to jest cały czas jakieś rozpaczliwe machanie rękami.
"Zeznania" Rabatowego tylko mnie utwierdziły w niepokoju. Jeśli w Trójmieście wchodzi sprawna grupa "starych wyjadaczy", to co im stanie na przeszkodzie, aby za pół roku zrezygnować z franczyzy?
Rebrandowanie 6 sklepów w Trójmieście będzie kosztować, ale czy więcej niż koszty renty franczyzowej?
Kiedy się o tym przekonamy?
Moim zdaniem w połowie lutego 2013, gdy zostaną ogłoszone wyniki za Q4 i cały 2012r. A Bomi zechce nam ujawnić sukces finansowy franczyzy.
Przedtem będą nudne, bo z oczekiwaną bomi - ministratką, wyniki za Q3
dziś bądź jutro ładny plusik będzie. Zenek masz pieniążki od szefa kup bo taniej już nie będzie on się niczego nie dowie. Taka moja mała rada do Piątku góra poniedziałku przebijemy 30 groszy i już niżej nie poleci. Zbliża się likwidacja? hmm możliwe ;)