Ke ke Klif to był jeden z pierwszych i chyba najlepszy sklep... Jak oglądasz w kolorowych gazetach Kaczyńską i Tuskową na zakupach to w 90% jest to Klif ^^ Tam przychodzą ludzie z kasą - czyli klient Bomi
Prawda jest taka że Bomi wkopali starzy prezesi. Otwieranie punktów ładnie wyglądało na papierku i windowało kurs wysoko wysoko. Nikt nie wchodził w szczegóły ceny wynajmu itd. Na górce ekipa wysprzedała wszystko i...
Nie dość że ciężka sytuacja to jeszcze miernoty do rządzenia się dorwały. Jeszcze mam przed oczyma obrazek jak Pan R. w jakimś programie mówi że ONI znają się na rzeczy i wiedzą co robić.
Moim zdaniem dla Bomi nie ma ratunku. Konkurencja ma już starych klientów Bomi. Bomi ma za to nadszarpniętą reputację i kupę kasy do oddania. A z Klifu, Matarni i może góra 2 punktów nie da się tego spłacić.
A franczyza? Porównajcie Sieć 34 z Biedrą lub Lidlem. Więcej już chyba nie muszę pisać...
Jedną z najgorszych dla Bomi rzeczy była centralizacja - czyli brak możliwości dopasowania się do klienta. Ja rozumiem że to dawało dużo zysku w innych obszarach. Ale te starty odbijało się właśnie wyższą marżą. A ten kto chce to i to - nie ma nic.
Przypominam sobie jak któregoś gorącego lata idę do Bomi po piwo a tam pustka na regałach.
Tak się szarpali o półkowe że wywalili Kompanie podobno ze wszystkich sklepów na pół roku. I jak takie "Delikatesy" mają ludzi przyciągać ?